„Pan mi jeszcze wszystkiego nie dał”. Tak miał się targować o łapówkę sędzia z Kościerzyny. Sędzia wpadł w policyjną zasadzkę pod koniec 2008 roku. Zatrzymano go chwilę po tym, gdy miał przyjąć łapówkę od jednego z kościerskich biznesmenów. Mężczyzna uwikłany w sprawę opłacał się sędziemu przez 10 lat. Zawieszony sędzia otrzymuje wynagrodzenie, zaniżone, ale jednak – przypomniał prowadzący.
– Mówimy o 10 tys. sędziów w Polsce. Mam nadzieję, że to, o czym słyszymy to jednostkowe przypadki. Środowisko prawnicze kopnęło samo siebie w żołądek. To woda na młyn ministra Ziobry – mówiła Ryszarda Wojciechowska – złodziejstwo i korupcja nie jest przypisana określonym grupom tylko ludziom.
– Dramat polega na tym, że sędzia Janusz K. występuje na pierwszych stronach gazet od lat. Dziwnym trafem ten człowiek nie może być skazany prawomocnie czy zawieszony w prawach. Mówi się, że sędziowie są niezawiśli. Patologie, które występują, powinny być ukrócone – podkreślał Artur Górski.
– Takich przypadków jest kilka. Prokurator z Gdańska dalej otrzymuje uposażenie przez 10 lat dostał 300 tys. zł pensji. Nie zdążono go zawiesić. Mimo wszystko nie można mówić o tym środowisku, jak o środowisku przestępczym – apelował Krzysztof Katka.







