Gdańszczanie szybko przyzwyczaili się do segregacji szkła. Jego obowiązek wprowadzono na początku lipca ubiegłego roku. We wtorek podsumowano pierwsze 12 miesięcy obowiązywania nowego systemu.
Z wyliczeń wynika, że niemal od razu poziom segregacji tak zwanej frakcji szklanej skoczył o ponad 200 proc.
Wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak porównał między innymi 6-miesięczne okresy: pierwszy od stycznia do końca czerwca 2016 roku, gdy obowiązku jeszcze nie było, i drugi od lipca do grudnia 2016 roku, gdy ten obowiązek już się pojawił. – W tym pierwszym okresie zebraliśmy 1173 tony, w drugim okresie było to już 2658 ton. Tę dobrą tendencję potwierdził także kolejny sześciomiesięczny okres: od stycznia do czerwca 2017 roku zebraliśmy 2745 ton, co oznacza wzrost o 234 proc. – mówił Piotr Grzelak.
Fot. Radio Gdańsk/Sylwester Pięta
SZKŁO TO SUROWIEC PROBLEMATYCZNY
Prezes Zakładu Utylizacyjnego w Szadółkach Michał Dzioba podkreślał, że szkło jest surowcem problematycznym, ponieważ jest ciężkie i łatwo się tłucze, ale z drugiej strony jest idealnym surowcem, ponieważ można go w nieskończoność odzyskiwać. – Bardzo cieszy nas więc również inny wskaźnik. W ostatnim czasie zdecydowanie zmniejszył się poziom szkła potłuczonego, które do nas trafią, a które niestety nie nadaje się do recyklingu. W 2012 roku aż połowa szkła, które do nas trafiało, było potłuczone. W 2014 roku wskaźnik ten wyniósł 23 proc., a w pierwszej połowie 2017 roku 15 proc. – mówi Michał Dzioba.
Z kolei dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku Mieczysław Kotłowski podkreślał, że mieszkańcy mogą skorzystać na większej segregacji szkła. – Staranniejsza segregacja oznacza mniejsze koszty dla mieszkańców. Przyjęcie posegregowanych odpadów do zakładu utylizacyjnego jest po prostu tańsze niż przyjęcie odpadów zmieszanych. To może oznaczać w dalszej perspektywie niższe koszty – mówi Mieczysław Kotłowski.
Sylwester Pięta/mich








