Prawo serii to w przypadku koszykarzy Trefla prawo męki. Sopocianie przegrali z Mistrzem Polski Anwilem Włocławek 85:97 i jest to ich 15. porażka w lidze. Zespół znajduje się na samym dnie ligowej tabeli. Wyjazd na trudny teren do włocławskiej Hali Mistrzów mimo fatalnego bilansu w lidze był owiany nutką nadziei i nieśmiałych oczekiwań. Trefl bowiem mimo seryjnych porażek, w większości poprzednich meczów nawiązywał z silniejszymi rywalami równorzędną walkę przez długie fragmenty meczów.
Tak też było we Włocławku. Zespół świetnie spisał się w pierwszej i trzeciej kwarcie (obie wygrane odpowiednio trzema i sześcioma punktami), co wpłynęło na wynik remisowy przed ostatnią odsłoną spotkania. Doskonale do tego momentu sopocianie spisywali się z dystansu – trafienia za trzy Śmigielskiego, Jeszke i Varanauskasa pozwoliły gościom utrzymać się w grze. Nieprzeciętnie od grudnia, czyli od momentu kiedy wzmocnił Trefla, spisuje się słoweński podkoszowy Sasa Zagorac. Jego 24 punkty były najwyższą indywidualną zdobyczą Trefla w sobotnim meczu.
Ale w czwartej odsłonie jak zły sen powróciły wszystkie wspomnienia z wcześniejszych wyrównanych, lecz przegranych spotkań. Paweł Leończyk kilka tygodni temu w rozmowie z Radiem Gdańsk wieszczył: „obyśmy się nie przyzwyczaili do tego przegrywania” i tak to trochę wyglądało. Słowem, Trefl jakby zadowolił się walką w trzech kwartach, czwartą nieco przespał/odpuścił – niepotrzebne skreślić. Nie zmienia to jednak faktu, że znów podopieczni Jukki Toijali pokazali się z dobrej strony, szczególnie w ataku i znów nie ma z tego końcowej radości.
Łatwiej powinno być w następnej kolejce. Przynajmniej przy naiwnym założeniu, że Hydrotruck Radom przyjedzie na Pomorze ponownie w fatalnej dyspozycji. Zawodnicy z Mazowsza dramatycznie spisali się na tle Polpharmy w Starogardzie Gdańskim (06.01) oraz Arki w Gdyni (27.01), oba mecze wyraźnie przegrywając. Przy tak przewlekłym kryzysie Trefla i słabym bilansie 3/15, wiary w zwycięstwo należy upatrywać – niestety – w słabościach przeciwników.







