Energa Trefl Sopot przegrał na wyjeździe czwarty mecz ćwierćfinału play-off Orlen Basket Ligi z Dzikami Warszawa 73:88 i odpada z gry o medale. Sopocianie prowadzili 17 punktami, ale w końcówce zagrali niewytłumaczalnie, dając się zdominować, popełniając błędy i ostatecznie tracąc dużą przewagę. – Przegraliśmy z zespołem lepszym – przyznał po meczu kapitan Sopocian Jakub Schenk.
Podopieczni Mikko Larkasa świetnie zaczęli, uzyskując w pierwszej kwarcie 10-punktowe prowadzenie, które jeszcze powiększali w drugiej kwarcie i na początku trzeciej. Do zmiany stron Energa Trefl tracił 10 trójek na 50 proc. skuteczności i w pewnym momencie prowadził już 29:12, a łącznie prowadził przez ponad 27 minut. Nic jeszcze w połowie trzeciej kwarty nie zwiastowało sportowej niemocy, jaka rozegrała się w następne kilka minut. Sopocianie stanęli, nie mieli pomysłu na skończenie akcji, forsowali rozwiązania indywidualne, które nie przynosiły rezultatu. Dziki wykorzystały to bezbłędnie, w tym oczywiście zawodnicy zagraniczni: Landrius Horton, Darnell Edge i Odinakachim Oguama, którzy kolekcjonowali kolejne trafienia.
Ostatecznie skończyło się wysokim zwycięstwem Dzików 88:73, którzy po raz pierwszy zagrają w półfinale Orlen Basket Ligi. Ich rywalem będzie Legia Warszawa, która tego samego dnia wygrała w stosunku 3:1 ćwierćfinały z MKS Dąbrowa Górnicza.
– Przegraliśmy z zespołem lepszym, przede wszystkim na przestrzeni całej serii. Walczyliśmy, wiedzieliśmy co mamy robić, wiedzieliśmy gdzie są nasze największe słabości i gdzie są te elementy, które dadzą nam ewentualną szansę, żeby walczyć w tej serii, ale po prostu się nie udało. Nie byliśmy w stanie i nie wiem czy to jest zmęczenie, brak doświadczenia, czy coś jeszcze innego, ale zabrakło nam chłodnej głowy – podsumował kapitan Energi Trefla Jakub Schenk.
Ważna dla losów rywalizacji wydaje się absencja Mikołaja Witlińskiego. Bez swojego doświadczonego centra Trefl nie był w stanie odpowiednio fizycznie rozłożyć sił. Witliński rozegrał wiele play-offowych meczów, niejednokrotnie robiąc różnicę pod tablicami i stwarzając tym samym miejsce dla zawodników obwodowych. Pod jego nieobecność spory ciężar – być może za duży jak na pierwszoroczniaka w PLK – musiał na siebie wziąć Szymon Zapała, który rozgrywał świetny sezon, ale w kluczowych momentach nie miał oddechu i wsparcia swojego pierwszego centra.
Dziki Warszawa – Energa Trefl Sopot 88:73 (22:32, 18:21, 24:11, 24:9).
Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 3-1 dla Dzików, które po raz pierwszy awansowały do półfinału.
Dziki Warszawa: Bennett Vander Plas 14, Darnell Edge 13, Landrius Horton 12, Rivaldo Soares 11, Ody Oguama 10, Tahlik Chavez 8, Łukasz Frąckiewicz 7, Grzegorz Kamiński 7, Krzysztof Kempa 6.
Energa Trefl Sopot: Grant Sherfield 15, Kasper Suurorg 13, Paul Scruggs 12, Jakub Schenk 12, Mindaugas Kacinas 8, Kenneth Goins 4, Szymon Zapała 4, Szymon Nowicki 3, Dylan Addae-Wusu 2, Szymon Kiejzik 0.
pkat








