Arka Gdynia nie zdobyła jeszcze żadnego punktu ligowego w 2019 roku. Nad żółto-niebieskimi gromadzą się coraz czarniejsze chmury – trudny terminarz, kontuzje, absencje spowodowane nadmiarem kartek oraz opadające morale w zespole.
Przed meczem z Lechem Poznań wszystko sprzysięgło się przeciwko Arce Gdynia. Przy Bułgarskiej nie zagrają „wykartkowani” obrońcy Luka Marić i Adam Marciniak, a zespół pilnie potrzebuje ligowych punktów. Jakiś czas temu to zwarta defensywa stanowiła o sile Arki, a zespół tracił najmniej bramek w lidze. Tyle, że wiosną ten solidny filar zaczął wyraźnie kuleć – w trzech meczach Arka straciła 7 goli.
SMÓŁKA MA ŻAL
Marzenia o awansie do czołowej ósemki po rundzie zasadniczej Ekstraklasy należy odłożyć na półkę. Porażki z przeciętnymi wiosną Koroną i Zagłębiem Sosnowiec, zweryfikowały cele, sytuując Arkę w gronie zespołów walczących o utrzymanie. A jeśli zespół nie sprawi niespodzianki z czołówką ligi – Legią bądź Lechem – to widmo spadku przestanie być tylko niepokojącą przestrogą, a zacznie niepokojącą wizją.
Jeszcze przed meczem domowym z Piastem Zbigniew Smółka dał wyraz swojemu niezadowoleniu z postawy zawodników. Trener miał pretensje o zachowanie zawodników na boisku, podczas gdy ci mają korzystny wynik. Tak było na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec, kiedy gdynianie dwukrotnie obejmowali prowadzenie, dwukrotnie je tracili, a na koniec jeszcze pozwolili sobie na stratę bramki przesądzającej o porażce. – Musimy być odpowiedzialni za siebie i wynik – mówił kilkukrotnie Smółka, jednocześnie nie wskazują winnych. Ale tych można wskazać palcami. Od liderów wymaga się więcej, więc i ich słabsza dyspozycja
Zadanie postawione przed Arką będzie o tyle trudniejsze, że po kryzysie z początku rundy, Lech zadbał o spokój w swoich szeregach wygrywając z Mistrzem Polski, Legią 2:0. Kluczowe będzie powstrzymanie snajperskich zapędów Christiana Gytkjera. Duńczyk wiosną zdobył w Ekstraklasie 2 gole, a w całym sezonie ma ich już 11, będąc na czwartym miejscu w klasyfikacji strzelców. Takiego snajpera nie ma w Gdyni – najbardziej bramkostrzelny z 9 golami pozostaje kreujący grę pomocnik Michał Janota.
NIE MA STRZELCÓW?
Próżno szukać snajperów, którzy na swoje barki mogliby wziąć zdobywanie zwycięskich goli. O słabości Arki z przodu niech świadczy fakt, że najlepszy na wiosnę jest… obrońca Damian Zbozień (3 bramki). Najbliższy miana „skutecznego” z napastników pozostaje Rafał Siemaszko, który na wiosnę raz trafił do siatki. Czy dlatego zespół w trybie pilnym zakontraktował Marko Vejinovicia? Holenderskiego pomocnika defensywnie usposobionego, który zdobywał przed prawie dekadą mistrzostwo swojego kraju w barwach AZ Alkmar… Przydałby się ktoś, kto zapewni drużynie bramki.
Do Poznania Arka pojechała z etykietą zdecydowanego pretendenta do gładkiej porażki. Za postawioną na zwycięstwo Arki złotówkę, bukmacherzy w przypadku jej wygranej, wypłacą 5 zł. Wygrana Lecha honorowana będzie zaledwie zyskiem… 75 groszy. Na Bułgarskiej wszystko stanie naprzeciw Arce: analitycy, eksperci, kibice, murawa. Jeśli uda jej się wywieźć z Wielkopolski choćby punkt – to zostanie on odebrany w klubie jako sukces.
Początek meczu Lech Poznań – Arka Gdynia o 18:00
Paweł Kątnik







