Słuchaj on-line
Radio Gdańsk
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Brak wyników
Pokaż wszystko
Radio Gdańsk
Brak wyników
Pokaż wszystko

Jakby zamienili się koszulkami! Odmienne połowy, kontrowersje sędziowskie i… Legia górą nad Lechią w hicie Ekstraklasy

27 kwietnia 2019 20:30
w Sport
A A

Bohaterem meczu Lechia – Legia na pewno zostanie sędzia główny Daniel Stefański. Dla Mistrza Polski – pozytywnym, dla Lechii – negatywnym. Wziął na barki dwie decyzje nieuznania ręki w polu karnym, czym podzielił Polskę kibicowską na dwa zwaśnione obozy. Niestety piłkarsko znacznie lepsza była Legia, która wygrała w Gdańsku 3:1. Nie sposób wymienić wszystkich podtekstów, jakie przez ostatnie lata przynosiły rywalizacje Lechii z Legią. 3 maja 2012 roku w Gdańsku Legia zgubiła mistrzostwo, potykając się na słabiutkiej w tamtym sezonie Lechii. Kilka lat później, już w Warszawie, obie drużyny miały w rękach los mistrzowski – zwycięstwo domowe dawało tytuł warszawianom, wygrana Lechii przy Łazienkowskiej, przy pozytywnym rezultacie meczu Lech-Jagiellonia, koronował Lechię. Tamto spotkanie skończyło się tylko odrobinę lepiej niż mundialowy mecz Polska – Japonia. Było kombinowanie, kalkulowanie jednych i drugich, i bojaźń przed podjęciem ryzyka. Ale tę bojaźń Legii można było jej wybaczyć, bo to jej w tej sytuacji przypadła korona.

 
PRZE(VAR)TOŚCIOWANY FUTBOL

Ale w sobotni wieczór hit Lechii z Legią zaczął się od modern futbolu w czystej postaci. Weryfikacja VAR pierwszej akcji trwała dłużej, niż to, co obiektywnie na boisku wydarzyło się przed nią. Emocje dostarczyła wtedy nie sama groźna akcja Sobiecha czy interwencja, tylko mina arbitra głównego – na co wskaże i ile to jeszcze potrwa. Trwało to blisko 3 minuty, by koniec końców Daniel Stefański najpierw puścił bez spalonego rajd Sobiecha, a chwilę później zdecydował, że Jędrzejczyk nie dotykał piłki ręką w polu karnym.

17 JAKO MAGICZNA LICZBA

Gdyby Lechia utrzymała korzystny wynik z pierwszej połowy, liczba 17 miałaby swoją historię. Właśnie w tej minucie, z tym numerem na piersi Lukas Haraslin, wykonał ruch, którym skierował piłkę do siatki na 1:0. Traktując ten gol jako najważniejszy w hierarchii tego sezonu, może i w Gdańsku 17 doczekałaby się uczczenia – minutą chwały, szczęścia, historycznego sukcesu? Jak miało się później okazać, te dywagacje były bezcelowe.

Do przerwy jednak dominowała Lechia, co udokumentowała najmniejszym wymiarem kary – 1:0. A Legia? To nie było „jej” 45 minut. A to Carlitos źle przyjął piłkę w polu karnym, a to Szymański „dośrodkowywał” z rzutu wolnego… ekspediując piłkę na aut.

Po przerwie wszystko wyglądało jednak tak, jakby piłkarze zamienili się koszulkami. Dominowała Legia, udokumentowała to zdobyciem trzech bramek, choć pewnie bardziej niż fakt ich zdobycia, komentowane będą decyzje Daniela Stefańskiego. Do tej z początków spotkania, dołożył bliźniaczą w drugiej części, nie uznając dotknięcia ręką piłki przez Remy’ego w polu karnym.

ZAWAŁ HAMALAINENA

– Wygrałem w Polsce cztery tytuły, wszystkie w ostatniej kolejce. Nie wiem, jak długo moje serce to wytrzyma – powiedział przed spotkaniem Piłce Nożnej pomocnik Legii Kasper Hamalainen. Do momentu panowania w Legii Ricardo sa Pinto, Fin był marginalizowany. Za Vukovicia odżył i w Gdańsku rozpoczął od pierwszej minuty. Po meczu z Lechią o arytmię swojego organu może być spokojny – gol na 2:1 będzie mu bardziej zapamiętany niż przeciętna postawa w całym meczu.

Smutek kibiców gdańskiego zespołu polega na tym, że znów Legia odziera ich z marzeń o zwycięstwie. I znów w meczu o taką stawkę. Nie udało się przy Łazienkowskiej wydrapać Legii korony, nie udaje się – na razie – w Gdańsku.

MAŁO CZASU, NISKI MARGINES BŁĘDU

Do końca sezonu pozostały zaledwie 4 kolejki. W następnej, tej 34., ktoś z dwójki pretendentów do zdobycia tytułu – Legia lub Piast – w bezpośrednim pojedynku straci punkty. I przy sobotniej porażce, chociaż w tym Lechia może szukać pozytywów. Biało-zieloni udają się do Krakowa po rewanż na Cracovii za porażkę sprzed dwóch tygodni. Miejsc na potknięcia się, tak jak niewiadomych, pozostaje niewiele. Wiemy już, że gdańszczanie staną na podium, wiemy, że zagrają w europejskich pucharach. Do rozstrzygnięcia pozostaje jednak ta najważniejsza kwestia – mistrzostwa, które w sobotni wieczór uciekło tak odlegle w zaledwie 30 minut. Przewrotnie – działo się to tak szybko jak w Szczecinie, tyle że teraz nie do tej bramki.

Wspomniana wcześniej liczba 17 ma jeszcze inny wymiar i w jakiś sposób jest magiczna. To właśnie tyle zespołów w historii rozgrywek piłkarskich w Polsce zdobyło tytuł mistrzowski. Najwięcej, po 14, Górnik Zabrze i Ruch Chorzów. 13-krotnie Wisła Kraków i Legia Warszawa. Lechia czeka na swój pierwszy tytuł. Na koronację, która znów – tak jak w 2017 roku – oddaliła się po meczu ze stołecznym zespołem.

ORGANIZATORZY NA MINUS

W grudniu ubiegłego roku oba zespoły nie stworzyły wielkiego widowiska, ale mimo chłodu i wcale nie tak optymalnego terminu – niedziela godz. 18:00 – na stadion przyszło 21 tys. widzów. Teraz mogło, wręcz można zaryzykować stwierdzenie chciało, to widowisko zobaczyć pewnie ponad 30 tys. widzów.

Tyle tylko, że podjęto kuriozalną decyzję o wyłączeniu ze sprzedaży sporej części trybun. Na Stadion Energa może wejść 43 tysiące ludzi. W sobotę naprawdę żywy mecz, o idealnej porze obejrzało zaledwie 25 tys. kibiców, bo resztę stadionu… zamknięto. Jeśli więc nie dajemy możliwości celebrowania kibicom prawdziwego święta piłkarskiego w Polsce, to czy aby mamy prawo narzekać na nich, kiedy nie chcą przyjść na inne, te mniej prestiżowe mecze?

33 kolejka LOTTO Ekstraklasy:
Lechia Gdańsk 1:3 Legia Warszawa (Haraslin 17; Stolarski 61, Hamalainen 80, Medeiros 90+3)

 Paweł Kątnik

Tagi: ekstraklasaLechia Gdańsk

REKLAMA

NAJNOWSZE

Jarmark św. Dominika bez ceremonii zamknięcia
Trójmiasto

Jarmark św. Dominika bez ceremonii zamknięcia

W związku z tragicznym wypadkiem polskiego autokaru na...

Szymon Grot
16 sierpnia 2026 - 13:50
Dziecko samo w domu
Słupsk

Kiedy dziecko może zostać bez opieki? Przepisy

Przepisy mówią jedno, a życie drugie. Samodzielność dziecka...

Szymon Grot
16 sierpnia 2026 - 13:15
Prof. Adela Kuik-Kalinowska i prof. Daniel Kalinowski
Słupsk

Nowe studia w Słupsku. Nauka po kaszubsku

Język kaszubski potrzebuje wykwalifikowanej kadry bardziej niż kiedykolwiek,...

Szymon Grot
16 sierpnia 2026 - 12:08

ZOBACZ TAKŻE

Shuma Nagamatsu z Ruchu Chorzów walczy o górną piłkę z zawodnikiem Lechii Gdańsk Wojciechem Madejem na tle dymu z rac podczas meczu 1. ligi w Chorzowie
Sport

Błysk w 97. minucie. Ruch rzuca Lechię na kolana

2026-08-14
Roman Józefowicz na tle boiska
Najlepsze, bo pomorskie

Legenda Lechii. Odwiedzamy stadion przy Traugutta 29

2026-08-14
Kevin Dodaj
Sport

Lechia stawia na młodych. Albańczyk Kevin Dodaj nowym napastnikiem

2026-08-14
Nawigacja
  • O nas
  • Dziennikarze
  • Reklama
  • BIP
  • Kontakt
  • Ramówka Radia Gdańsk
  • Częstotliwości
  • Patronaty
  • Abonament
  • Polityka prywatności

Dotacja celowa z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zgodnie z art.31. ust.2. ustawy o radiofonii i telewizji.

© 2025 - Radio Gdańsk

SKRZYNKA24
Aby wypełnić ten formularz, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce.
*
Wczytywanie
Brak wyników
Pokaż wszystko
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Słuchaj on-line

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.