Tylko cztery szkoły podstawowe w Słupsku złożyły wnioski o zatrudnienie tak zwanych „aniołów”, czyli osób przeprowadzających uczniów przez jezdnię. W mieście działa dziesięć „podstawówek”. – Pozostali dyrektorzy uznali, że taka asysta nie jest potrzebna mówi rzecznik Urzędu Miejskiego w Słupsku Monika Rapacewicz.
Jak mówi, umowy z osobami wspomagającymi uczniów zostały zawarte do końca tego roku kalendarzowego. – Tak zwani „aniołowie” pracują w godzinach zajęć lekcyjnych – dodaje Rapacewicz.
UMOWY SĄ FIKCJĄ?
Tymczasem, jak sprawdził reporter Radia Gdańsk, na trzech przejściach dla pieszych, które sąsiadują ze szkołą podstawową numer 6 w Słupsku, nie ma „anioła”.
– Ja takiej osoby tu nie widziałam od początku roku, choć jako rodzice składaliśmy w ubiegłym roku szkolnym taki wniosek. Dlatego ja zaprowadzam dzieci do szkoły i tak robi wielu rodziców. Moje dzieci miały już same chodzić do szkoły, ale to jest niebezpieczne skrzyżowanie na ulicy Mickiewicza i pani z piekarni powiedziała mi, że niedawno potrącono tu chłopca. Ja zaprowadzam więc dzieci, bo wtedy jest po prostu bezpieczniej – mówi mama jednego z uczniów.
– Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, sprawdzamy tę sytuację – podkreśla rzecznik urzędu miejskiego.
Według deklaracji władz Słupska, tak zwane anioł,y mają pomagać uczniom przy szkołach podstawowych numer 3, 6, 10 i 11.
Przemysław Woś/mk







