Honorata Wnuczyńska wraz z mężem od kilkudziesięciu lat prowadzi gospodarstwo rolne w Cecenowie. Pożar jedynego kombajnu może ich doprowadzić na skraj bankructwa. Podczas prac w polu kombajn z nieustalonych przyczyn stanął w ogniu i w mgnieniu oka zamienił się w bryłę złomu.
Maszyna jeszcze nie została spłacona. Teraz rodzina została z kredytem i niedokończonymi żniwami.
– W ostatniej chwili udało nam się uciec przed ogniem, który pojawił się z tyłu pojazdu. Staraliśmy się z mężem ugasić go przy użyciu gaśnic, ale to tak, jakbyśmy wylewali szklankę wody w ognisko. Nawet strażacy mieli problem. Teraz zostaliśmy z niczym, musimy opłacić raty, a nie mamy czym na nie zarobić – wyjaśniła zdesperowana Honorata Wnuczyńska, właścicielka gospodarstwa rolnego.

„SAMI SOBIE NIE PORADZĄ”
Tragedia wydarzyła się w trakcie żniw, do skoszenia pozostało jeszcze kilkanaście hektarów. Bez kombajnu rodzina sobie nie poradzi. Kiedy o sprawie dowiedzieli się sąsiedzi Wnuczyńskich i wójt gminy Główczyce, natychmiast ruszyła lawina pomocy.
– Pani Honorata to bardzo skromna osoba, nie chciała nagłaśniać sprawy. Wiedziałem, że gospodarze sami sobie nie poradzą. My jako władze gminy nie możemy wiele pomóc oprócz zwolnienia z podatków, dlatego zaapelowaliśmy do rolników z naszej okolicy o wsparcie rodziny – wskazał Rafał Teterka, wójt gminy Główczyce.

FLOTA KOMBAJNÓW NA POMOC
Na apel wójta odpowiedziało kilkunastu rolników, którzy po zakończeniu swoich żniw ruszyli kombajnami do Cecenowa, aby skosić to, co pozostało na polu poszkodowanej rodziny.
– Stracić kombajn w czasie żniw to wielka tragedia dla każdego rolnika. Ja sam straciłem kilka lat temu maszynę w identycznym pożarze. Gdyby nie wsparcie moich kolegów dziś nie miałbym gospodarstwa. My, rolnicy, musimy sobie pomagać. W tym roku żniwa nie należą do udanych, więc liczy się każdy kilogram zebranych zbóż. Właśnie dlatego jestem tu i pomagam – podkreślił Marek Ustowski, rolnik z Klęcina.

„LICZY SIĘ KAŻDA PARA RĄK”
Kombajn rolniczki z Cecenowa był ubezpieczony, niestety procedury wypłaty odszkodowania będą trwały miesiącami, a żniwa trzeba dokończyć jak najszybciej.
– To ostatnie dni, aby zboże miało dobrą jakość i tym samym cenę w skupie. Z każdym kolejnym tygodniem jakość będzie gorsza, dlatego liczy się każda para rąk do pomocy – zaznaczył Łukasz Haase, rolnik z powiatu kartuskiego.
Lawina pomocy spowodowała, że jeszcze w tym tygodniu uda się zebrać z pola większość plonów. Niestety nadal trzeba płacić raty za spalony kombajn. Przyjaciele poszkodowanej rodziny uruchomili także zbiórkę na zakup nowej maszyny.
Posłuchaj materiału naszego reportera:
Łukasz Kosik/mk








