Awanturą w bibliotece w Chojnicach zakończyło się spotkanie dyrekcji placówki z radnymi. Nagranie z zajścia zostało upublicznione w mediach społecznościowych.
Kamil Kaczmarek, opozycyjny radny, zwracając się do Jana Koperskiego, wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej, powiedział między innymi: „szujo”, „prostaczku”, „zakało rodziny” czy „chamie”.
ZOSTAŁ SPROWOKOWANY
Kamil Kaczmarek twierdzi, że został sprowokowany słowami, że „nadaje się do psychiatryka”. – Wiceprzewodniczący rady miejskiej tak naprawdę po raz trzeci zachował się w ten sposób. Po ostatnim incydencie z wiceburmistrzem, który najpierw ubliżał mi na sesji, a później nazwał idiotą na komisji, obiecałem sobie nie pozwolić kolejny raz na tego typu zachowania. Przemocowiec używający takich słów nie zasługuje na uczestniczenie w tego typu gremiach – uważa.
„TYLKO TAK GŁOŚNO MYŚLAŁEM”
Jan Koperski ze słów się nie wycofuje. – To, co powiedziałem… ja tylko tak głośno myślałem. On się może obrażać, bo polityka jest od tego, ale on nie może tak postępować, jak postąpił. Teraz wystrzelił, pokazał swoją twarz. Mi to trochę wygląda na jakąś jednostkę chorobową, ale nie jestem lekarzem. Prowokacja? Wystarczy na niego spojrzeć i on jest sprowokowany – tłumaczy.
Sprawa będzie miała ciąg dalszy. Wiceprzewodniczący rady Jan Koperski nie wyklucza skierowania jej na drogę sądową.
Maria Sowisło/aKa








