Do derbów Pomorza Lechia Gdańsk i Pogoń Szczecin przystępowały w odmiennych nastrojach. Lechiści rozdrażnieni porażką w Katowicach, a Portowcy podbudowani wygraną z Koroną Kielce. W Gdańsku Lechia wróciła na zwycięskie tory. Po golach Bujara Pllany i Tomasza Neugebauera biało-zieloni pokonali Pogoń 2:1.
Po 25. kolejkach Pogoń Szczecin była 8. w tabeli, lecz po zwycięstwach Motoru Lublin i Piasta Gliwice spadła na 10. miejsce. Przed rywalizacją z Pogonią Lechia była 14. Różnica wynosiła zaledwie trzy oczka. Po meczu w Gdańsku Lechia wyprzedziła rywali ze Szczecina.
DWIE BRAMKI LECHISTÓW I REMIS DO PRZERWY
Po mocnym początku Pogoni przyszła pora na pierwszą konstruktywną akcję Lechii. Najpierw Neugebauer odegrał do tyłu do Matusa Vojtki. Boczny obrońca uruchomił długim podaniem Kacpra Sezonienkę, który – z uwagi na kontuzję Bobcka – pełnił rolę najbardziej wysuniętego napastnika. „Sezon” wygrał stykową piłkę z Atillą Szalaiem. Piłka trafiła ostatecznie do Cirkovicia. Kiedy wszyscy gdańszczanie widzieli już piłkę w siatce, wówczas ekstraklasowi piłkarze przypomnieli zebranym, w jakie zagrania obfituje najwyższa polska liga rozgrywkowa. W sytuacji 2 na 1 Cirković podał do Sezonienki, jednak zrobił to za mocno i zagrożenie pod bramką Pogoni minęło. Do czasu…
Zaledwie dwie minuty później doczekaliśmy się otwarcia wyniku. Około 40 metrów od bramki Cojocaru Lechia egzekwowała rzut wolny. Piłkę ustawił Iwan Żelizko. Ukraiński pomocnik zacentrował wprost na głowę Bujara Pllany. Kosowianin wyskoczył w górę, przypominając jedno z trafień pewnego Holendra na mistrzostwach świata w Brazylii. Broniący szczecińskiej bramki Cojocaru zastygł na linii bramkowej, a Polsat Plus Arena w Gdańsku eksplodowała z radości.

Goście próbowali zagrozić gdańskiej bramce, ale bezskutecznie. Alex Paulsen wciąż czekał na skuteczną interwencję. Nowozelandczyk nie spodziewał się raczej, że pierwsze zagrożenie jego strefy padnie ze strony kolegi z zespołu. W 22. minucie wracający do składu Bartłomiej Kłudka zaadresował do Paulsena wysokie podanie, które golkiper opanował głową.
Z upływem kolejnych minut szczecinianie zaczęli dochodzić do głosu. Oczekiwany efekt ich poczynań ofensywnych zobaczyliśmy w 38. minucie. Lewą stroną pobiegł bardzo aktywny Mukairu. Oznaczony numerem 18 skrzydłowy Pogoni zdecydował się na uderzenie. Maksym Diachuk chciał wybić piłkę głową, jednak po jego interwencji futbolówka zaskoczyła Paulsena i na tablicy wyników ponownie wszystko się wyrównało.
Napędzeni golem Portowcy nie zwalniali tempa. W 43. minucie piłkę otrzymał Natan Ława. Syn byłego piłkarza obu zespołów uderzył z prawej nogi w kierunku dalszego słupka, jednak Alex Paulsen sparował futbolówkę. Do pierwszej połowy sędzia Wojciech Myć nie doliczył ani jednej minuty. Piłkarze schodzili do szatni z nadzieją na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę, a licznie zgromadzeni na trybunach kibice oczekiwali kolejnych bramek i piłkarskich emocji.

KONKRETNIE W ATAKU I TWARDO W OBRONIE
Po zmianie stron na boiskowe konkrety trzeba było czekać do 54. minuty. Wówczas przebitkę w powietrzu wygrał Bartłomiej Kłudka. Boczny obrońca odegrał do Cirkovicia. Serb, pomimo słabych decyzji w pierwszej odsłonie meczu, zdecydował się na akcję indywidualną. Poradził sobie z obrońcami Pogoni, w szczególności Atillą Szalaim, któremu zapewnił nocne koszmary po puszczeniu piłki między nogami. Cirković wpadł w szesnastkę Pogoni i dograł po ziemi do Neugebauera. Pomocnik Lechii dopełnił formalności i na gdańskim stadionie po raz kolejny wybuchła euforia.
Trener Thomas Thomasberg musiał reagować – z boiska zeszli Filip Cuić, Natan Ława i Kelly Acosta. W ich miejsce na boisku zameldował się doświadczony tercet ofensywny w składzie: Karol Angielski, Kamil Grosicki i José Pozo.
W 65. minucie Pogoń spróbowała wyrównać. Robiła to na tyle nieudolnie, że po podaniu od Grosickiego Mads Agger dopadł do piłki na 14. metrze, jednak po jego strzale od bramki wznowił Paulsen. W drugiej połowie dobrze wyglądała współpraca pomiędzy Cirkoviciem a Neugebauerem. Serb po indywidualnym rajdzie dograł do pomocnika, jednak zagranie przewidział Cojocaru, który skutecznie interweniował.
Około 18 minut przed końcem regulaminowego czasu gry o wyrównanie starał się ponownie Paul Mukairu. Z okolic 18. metra uderzył futbolówkę tak, że ta leciała w samo okienko bramki Paulsena. Nowozelandczyk stanął na wysokości zadania i wykonał widowiskową paradę. W 79. minucie gdańszczanie próbowali zamknąć mecz. Najpierw z ostrego kąta uderzał Kurminowski. Po obronie Cojocaru sędzia wskazał na rzut rożny. Zacentrował Kapić, przedłużył Sezonienko, a głową nad bramką uderzał Pllana.
90′ | KONIEC MECZU! WYGRYWAMY DERBY POMORZA! 🫡
Brawo, Biało-Zieloni 🤍💚
#LGDPOG 2:1
Opublikowany przez Lechia Gdańsk Sobota, 21 marca 2026
Na trzy minuty przed końcem spotkania Lechia ruszyła z kontrą. Po rajdzie Kurminowskiego piłkę otrzymał Cirković. Aktywny Serb położył Cojocaru i wyłożył piłkę Żelizce. Ukrainiec został jednak zablokowany około 5 metrów od bramki Pogoni. Chwilę potem próbował również wprowadzony w drugiej połowie Wjunnyk. Ukrainiec oddał groźny strzał, jednak minimalnie obok szczecińskiej bramki.
Wojciech Myć doliczył do drugiej połowy 3 minuty. Pogoń naciskała i dążyła do wyrównania. Z lewej strony zacentrował Koutris, z pięciu metrów główkował Ulvestad, ale piłkę widowiskowo odbił Alex Paulsen. Po kolejnym rzucie rożnym Lechia wytrzymała ciśnienie we własnym polu karnym i zachowała komplet punktów w 26. kolejce PKO Ekstraklasy.
Karol Pius/puch








