Rady dzielnic w Gdańsku liczą na rozszerzenie kompetencji i, jak uważają, mają do powiedzenia coraz mniej. Innego zdania natomiast są miejscy radni. Obie strony dyskutowały na ten temat w „Strefie Samorządowej” Radia Gdańsk.
Zdaniem radnych dzielnicowych urzędnicy nie biorą pod uwagę ich opinii podczas podejmowania ważnych dla mieszkańców decyzji. Chodzi między innymi o sprawy dotyczące komunikacji.
– Jeżeli nawet się zasięga naszych opinii, to bierze się je pod uwagę tylko wtedy, kiedy pasuje to urzędnikom miejskim do ich celów, kiedy jest to zgodne z ich założeniami – podkreślała Elżbieta Strzelczyk, przewodnicząca Zarządu Dzielnicy Letnica.
– Wszyscy mierzymy się z dokładnie tymi samymi problemami. Chodzi o brak decyzyjności i komunikację, która nie jest na najwyższym poziomie. Jestem już długo w Radzie Dzielnicy Osowa i niestety z roku na rok, z kadencji na kadencję, ważność rad po prostu się obniża – ocenił Bartosz Stefański, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Osowa.
CO NA TO RADNI MIEJSCY?
Miejscy radni nie zgadzają się z opinią radnych dzielnicowych.
– My mamy bogate doświadczenie. Patrzę w lustro, mam już trochę mniej włosów. Naprawdę, wiemy co robimy i robimy to bardzo, ale to bardzo dobrze – zaznaczył Jan Perucki, radny z Koalicji Obywatelskiej.
– Już od kilku lat funkcjonują spotkania pani prezydent w formule Kolegium Prezydenta z przewodniczącymi zarządów dzielnic. W sposób systematyczny, regularny potrzeby są tam zgłaszane najwyższym władzom naszego miasta – dodała Katarzyna Czerniewska z klubu Wszystko dla Gdańska.
W Gdańsku jest 35 rad dzielnic.
Audycję prowadziła Joanna Stankiewicz. Posłuchaj:
aKa








