Radosna liturgia i żywiołowy taniec – tak wyglądają nabożeństwa wielkanocne w Afryce. Dla wolontariuszy i misjonarzy ze Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego Wielkanoc to także okazja, aby prosić o wsparcie dla mieszkańców Burundi.
Spędzając Wielkanoc w gronie rodzinnym, warto pomyśleć o tych, którzy tego szczęścia nie mają – apelują misjonarki ze Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego, które od 45 lat pomagają w Burundi, jednym z najbiedniejszych krajów Afryki.
– Jestem tu od 18 lat. Zajmujemy się głównie leczeniem ludzi. Mamy w szpitalu 120 łóżek, do tego stworzyłyśmy porodówkę, gdzie przygotowanych jest 60 miejsc. Przede wszystkim pomagamy biednym niedożywionym dzieciom, ale także seniorom, dlatego w każde święta apelujemy do ludzi o wsparcie naszej działalności. Dzięki temu możemy zakupić pożywienie i lekarstwa – wskazała siostra Adela Lendzion.

WIELKANOC Z TAŃCAMI
Msza święta w Burundi często wypełniona jest afrykańskimi rytmami i bębnami. Święta obchodzone są w liturgiczny sposób bez święcenia pokarmu. W zamian za to są tańce i głośne śpiewy, a dzieci do późnej nocy biegają po wioskach z własnoręcznie zrobionymi po pustych plastikowych pojemnikach bębnami i wystukują radosne rytmy.

SZANSA NA GODNE ŻYCIE
Misjonarki, które od 45 lat pomagają swoim podopiecznym, przyznają, że pracują w trudnych warunkach. Burundi to jeden z najbiedniejszych krajów Afryki, dlatego w imieniu sierot wojennych proszą o wsparcie, za które nie tylko kupują żywność. Dzięki działalności sióstr powstały szpitale, porodówka, szkoły, a także niedawno wybudowano przedszkole imienia błogosławionej Rodziny Ulmów. Mimo głodu, wojen i konfliktów, siostry nie opuściły tych, którymi się opiekowały. Dzięki ich wytrwałości i wsparciu naszych rodaków dzieci mają szansę na godne życie i edukację.
O tym, jak wygląda Wielkanoc w Burundi i dlaczego warto pomagać nie tylko od święta opowiedziała Radiu Gdańsk siostra Adela Lendzion.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/mk








