Ma 140 centymetrów długości i waży 50 kilogramów. Została wyposażona w wielowiązkowy sonar obrazujący dno, kamerę, urządzenia nawigacyjne pozwalające na pozycjonowanie w toni wodnej oraz cztery pędniki. Tak wygląda Pirania, czyli pierwszy całkowicie polski prototyp drona podwodnego. W Sobieszewie na Martwej Wiśle odbyła się oficjalna prezentacja prototypu połączona z testami operacyjnymi.
Pirania to sprzęt, który pomoże w przeprowadzeniu okresowych inspekcji infrastruktury krytycznej na dnie Bałtyku, przede wszystkim rurociągów oraz kabli telekomunikacyjnych i energetycznych. Wykryje także anomalie dna morskiego i zidentyfikuje zaginione obiekty.
– Sprzęt posiada kamerę wysokiej rozdzielczości oraz własne podświetlenie. To dwa konieczne elementy, bo warunki Bałtyku są takie, że przezierność i przeźroczystość wody jest bardzo niewielka. Wszystko jest wspierane poprzez analizy sztucznej inteligencji – wyjaśnia rektor Politechniki Gdańskiej prof. Krzysztof Wilde. – Jeżeli stracimy kable komunikacyjne i kable zasilania, to większość naszych zdolności funkcyjnych jest utracona. Dron ma się zanurzyć, przepłynąć i poszukać miejsc, które budzą wątpliwości – dodaje rektor.

STUPROCENTOWA POLSKOŚĆ
Dron powstał we współpracy Politechniki Gdańskiej oraz gdyńskiej spółki Radmor. To dostawca nowoczesnych systemów łączności dla wojska. Stuprocentowa polskość, czyli tzw. know-how na miejscu, ma być przewagą konkurencyjną Piranii. W naszym kraju powstała powłoka i wszystkie podzespoły.
– Chodzi o bezpieczeństwo polskich granic – podkreśla prezes spółki Radmor Bartłomiej Zając. – Robimy takie urządzenia, by w czasach kryzysu przeciwdziałać ciągłym atakom hybrydowym na Bałtyku.
Podwodny dron jest w stanie zbadać nie tylko dno rzeki czy morza. Może również wpłynąć do rury i zbadać jej ciągłość od środka. Poprawne manewrowanie w toni wodnej zapewniają cztery pędniki. Pirania może pracować na jednym ładowaniu przez około dwie godziny. Gdyby jednak doszło do rozładowania w czasie pracy, dron wypłynie na powierzchnię wody na zasadach wyporności.
– Jako platformę do obiektu wykorzystujemy pojazd „Głuptak” będący od 2012 roku na wyposażeniu Marynarki Wojennej RP. Został on jednak całkowicie przebudowany w środku i wyposażony w nowoczesne sensory umożliwiające kontrolę infrastruktury – dodaje Tomasz Sauer z Laboratorium Technik Głębinowych Politechniki Gdańskiej.
Budowa prototypu trwała pięć miesięcy. Obecnie autorzy prowadzą rozmowy z potencjalnymi zamawiającymi.
Mateusz Czerwiński/mk








