Pomorscy samorządowcy coraz częściej stają się ofiarami stalkingu i hejterów. Zniszczone samochody, nagrobki bliskich, śledzenie i nękanie – to tylko niewielka część tego, z czym muszą się na co dzień mierzyć. Były burmistrz Łeby Andrzej Strzechmiński od miesięcy walczy z dręczycielem, który kilkukrotnie zdemolował grób jego zmarłej niedawno żony.
– Takie systematyczne nękanie polegające na profanacji grobu wyrządza mi olbrzymią krzywdę. Nie chciałbym, aby opinia publiczna odebrała to, że chcę gwiazdorzyć i próbuję się użalać nad sobą. Ten, kto tego nie przeszedł, nie jest w stanie powiedzieć, jak dusza boli i serce krwawi. Jeśli ktoś ma jakieś pretensje, to proszę kierować je do mnie, a nie wyżywać się na grobach – komentuje Strzechmiński. Były burmistrz Łeby nie ukrywa obaw, że kolejny atak na jego osobę może przynieść tragiczny finał. Monitoring zarejestrował mężczyznę w kapturze, jednak do tej pory nie ustalono jego tożsamości.
POLICJA SZUKA SPRAWCY
Do zdemolowania nagrobka doszło już trzeci raz. Policjanci pomimo działań operacyjnych nie dotarli do sprawcy, w wyniku czego postępowanie zostało zakończone.
– Pierwsze zgłoszenie otrzymaliśmy pod koniec ubiegłego roku. Policjanci z Łeby zostali poinformowani o zbezczeszczeniu nagrobka. Niestety nie wykryto sprawcy, niemniej jednak mundurowi nadal prowadzą czynności operacyjne w tej sprawie i jeśli pojawią się nowe dowody, postępowanie zostanie wznowione – mówi asp. szt. Marta Szałkowska, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Lęborku.
ŚLEDZENIE I ZASTRZASZANIE
Nękanie byłego burmistrza Łeby nie jest przypadkiem odosobnionym. Każdego roku policja prowadzi postępowanie w 7 tysiącach tego typu spraw. Dawid Litwin, wójt gminy Potęgowo, którego rodzina była nękana przez jednego z mieszkańców, obawiając się o swoje bezpieczeństwo, skierował sprawę do sądu.
– W nasz zawód samorządowca wpisana jest krytyka, ale to, co się w ostatnim czasie dzieje, ten hejt, nie ma z tym nic wspólnego. Mieszkańcy mają prawo wytykać mi błędy, nie zgadzać się z moimi decyzjami, ale problem zaczyna się, kiedy te ataki dotykają naszych bliskich – zaznacza. Wójt gminy Potęgowo wygrał w sądzie proces z jednym z mieszkańców, który podjeżdżał pod jego dom, fotografował i nagrywał dzieci.
Z podobnym nękaniem mierzyła się Magda Majewska, burmistrz Kępic, która apeluje do innych samorządowców, aby nie ignorowali zagrożenia i zgłaszali sprawy na policję. – Nasze decyzje bardzo odbijają się na życiu prywatnym, mam mieszkańca, który mnie śledził, jeździł za mną, stwarzając zagrożenie na drodze, nachodził mnie i mojego męża. To była dla mnie sytuacja niebezpieczna i stresująca, dlatego zgłosiłam ją na policję – wyjaśnia.
MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE WYLĘGARNIĄ HEJTERÓW
Psycholog Maciej Maraszkiewicz zaznacza, że w ostatnim czasie fala hejtu znacznie nabrała na sile, głównie przez media społecznościowe, ale również tradycyjne, gdzie liczy się sensacja, emocje, które z merytoryką nie mają za wiele wspólnego.
– Hejt staje się coraz większy. Widać to bardzo wyraźnie, wystarczy wejść pod jakikolwiek post, który dotyczy czy to samorządu, czy osób funkcyjnych. Obrażanie, grożenie – mam wrażenie, że już nad tym nikt nie panuje. Kiedyś te komentarze były usuwane i kontrolowane, często kończyły się postępowaniem na policji i surowymi konsekwencjami. Dziś jest tego tak dużo, że wielu hejterów pozostaje bezkarnych – zauważa Maraszkiewicz.
Zdaniem specjalistów zły przykład idzie z góry. Jeśli debata publiczna coraz częściej przypomina fora internetowe, to niestety zawsze znajdzie się ktoś, kto złe emocje przeniesie ze świata wirtualnego do rzeczywistości, a konsekwencje tego nierzadko prowadzą do tragedii. Za uporczywe nękanie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Posłuchaj materiału naszego reportera:
Łukasz Kosik/am








