Reakcja polityczna absolutnie nie jest potrzebna – tak prof. Danuta Plecka, politolożka z Uniwersytetu Gdańskiego, odniosła się do apelu prezydenckiego ministra Marcina Przydacza o podjęcie działań przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych w sprawie incydentu w Berlinie.
Członkowie Ruchu Obrony Granic zostali zatrzymani z użyciem siły przez niemiecką policję w trakcie próby umieszczenia krzyża przy pomniku upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej. – Dziwię się, że do tej pory Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie zareagowało. Dla prezydenta to są obywatele Polski, więc zasługują na ochronę i odpowiednią reakcję kraju. Do tego wzywamy rząd – oświadczył Przydacz.
– Nie sądzę, że dojdzie do kryzysu dyplomatycznego. To granie na emocjach. Państwo niemieckie zareagowało tak, jak powinno zareagować na nielegalne działania obywatela obcego państwa. Robert Bąkiewicz nie zaszedłby tak daleko w relacjach międzynarodowych, gdyby nasz kraj w adekwatny sposób zareagował w momencie, kiedy tworzył się Ruch Obrony Granic i obywatele stosowali przemoc względem innych obywateli – wskazała prof. Plecka.
Posłuchaj całej audycji „Gość Radia Gdańsk”:
Kuba Kaługa/mk








