Robot nie poruszał się po terenie jednostki, jego obecność została ograniczona do konkretnego miejsca, które już wcześniej było udostępniane chociażby dziennikarzom. Robot nie miał swobodnego dostępu do miejsc zastrzeżonych, ani możliwości utrwalenia informacji podlegających ochronie – tak świnoujska 8. Flotylla Obrony Wybrzeża, zapytana przez Radio Gdańsk, tłumaczy, skąd w porcie wojennym wziął się Edward Warchocki, robot chińskiej produkcji i dlaczego wykorzystano go do promocji parady morskiej z okazji Święta Wojska Polskiego. W audycji „Gość Radia Gdańsk” odnosił się też do tego polityk PSL Artur Dziambor.
Na marynarzy spadła krytyka, bo producent robota jest związany z chińskim wojskiem i znajduje się na czarnej liście Pentagonu. Do sytuacji w audycji „Gość Radia Gdańsk” odniósł się polityk PSL Artur Dziambor. Jak mówił, ten gadżet wcześniej uwiarygodnili posłowie i ministrowie.
– Ktoś, kto podejmował decyzję o tym, że ten robot ma się tam pojawić, po prostu zupełnie nie zastanawiał się nad niczym, biorąc pod uwagę to, że ten robot pojawiał się w Sejmie z politykami wszystkich opcji. Przypomnę, że fotografowali się z nim i nagrywali ministrowie. Został zaproszony na przykład przez posłów Konfederacji z ekipą do Sejmu – tłumaczył.
Zdaniem Dziambora obecność robota w porcie wojennym w Świnoujściu to błąd, zwłaszcza w kontekście zakazu wpuszczania do obiektów wojskowych aut wyprodukowanych w Chinach. Parada Morska, do której promocji wykorzystano robota, zacznie się w sobotę o godz. 12:00 na wodach Zatoki Gdańskiej.
Z Arturem Dziamborem rozmawiał Kuba Kaługa. Posłuchaj:
Kuba Kaługa/aKa








