Nocą miasto oddycha inaczej. Światła w oknach gasną jedno po drugim, ale nie wszyscy kładą się spać. W ciszy słychać coś więcej niż odległy szum ulicy – powtarzalny rytm, który dla jednych jest tylko tłem, dla innych staje się osią dnia.
Zaczyna się niewinnie – od drobnego wyboru, który ma poprawić nastrój, dodać odwagi, wypełnić pustkę albo po prostu pomóc przetrwać kolejny poranek. Nie widać tego od razu. Nie ma wyraźnej granicy, sygnału ostrzegawczego ani chwili, w której ktoś mówi: „to już”. Jest za to powolne przesuwanie granic To, co miało być kontrolą, zaczyna kontrolować.
Bohaterowie tej historii są w różnym wieku, mają różne zawody i różne marzenia. Na pierwszy rzut oka nic ich nie łączy, a jednak wszyscy znają to uczucie – ciche przekonanie, że bez „tego” będzie trudniej, że bez „tego” czegoś brakuje.
– Najgorsze było kłamać samemu sobie. Mechanizm jest prosty. Jest mi ciężko, sięgam po coś, na chwilę jest lepiej, potem jest jeszcze gorzej, znów sięgam. Teraz myślę sobie, że odzyskałam wolność, ale czujnym trzeba być cały czas – mówi Ewa.
– Mnie by już nie było, gdybym się nie zatrzymał. W ogóle gdyby nie choroba, uzależnienie, byłbym pewnie w Legii Cudzoziemskiej – dodaje Daniel.
– Uzależnienie to moment, w którym coś zaczyna rządzić tobą, zamiast ty tym. Może to być alkohol, papierosy, narkotyki, hazard, gry, telefon… Na początku daje ulgę, rozluźnienie albo zapomnienie, a potem powoli zabiera kontrolę. Gdybym w tym został, to już bym nie żył – mówi Czesław.
Ten reportaż nie jest o słabości. Jest o mechanizmach, które działają ciszej, niż chcielibyśmy przyznać. O granicy, którą łatwo przeoczyć. O tym, jak trudno zauważyć moment, w którym wybór przestaje być wyborem. O ludziach, którzy – nawet gdy wszystko zdaje się przesądzone – podejmują decyzję, by odzyskać siebie. Dzień po dniu.
Posłuchaj:
Joanna Merecka-Łotysz/aKa








