Cztery tysiące osób zmarło na tyfus w Słupsku w 1945 roku. Lekarzy było mało, zaledwie kilkunastu, głównie niemieckich – mówi dr Jolanta Czerwiakowska, autorka obronionej na Uniwersytecie Pomorskim w Słupsku pracy doktorskiej „Służba zdrowia w Słupsku i powiecie słupskim w latach 1945–1956”.
– To był bardzo trudny czas. Mimo trwającej jeszcze wojny trzeba było zająć się pacjentami – ludźmi bardzo chorymi, często wycieńczonymi głodem, pobytem w obozach koncentracyjnych, gdzie przechodzili piekło, ale też robotnikami przymusowymi. Swoje żniwo i masowe ofiary śmiertelne zbierał tyfus oraz choroby weneryczne. Setki gwałtów, a także ciąż, które były ich efektem, powodowały, że służba zdrowia była przeciążona. Ta praca doktorska powstawała dziewięć lat, bo część dokumentów była w czasem zaskakujących miejscach – dodaje autorka pracy.
Doktor Jolanta Czerwiakowska była gościem miejskiego programu Radia Gdańsk „Studio Słupsk 102 FM”.
Posłuchaj rozmowy:
Przemysław Woś/puch








