Wojny, konflikty polityczne, kryzysy gospodarcze i szybki przepływ informacji sprawiają, że teorie spiskowe zyskują dziś na popularności. W czasach niepewności ludzie częściej szukają prostych odpowiedzi na skomplikowane pytania i próbują odnaleźć ukryte przyczyny wydarzeń, które trudno im zrozumieć.
O tym, dlaczego współczesna sytuacja geopolityczna sprzyja rozwojowi teorii spiskowych, mówił w Radiu Gdańsk dr Grzegorz Diemientiew z Instytutu Bezpieczeństwa i Socjologii Uniwersytetu Pomorskiego. Jak wskazywał, szczególnie podatne na tego typu przekazy są społeczeństwa żyjące w poczuciu zagrożenia, chaosu i braku kontroli nad wydarzeniami.
– Teorie spiskowe często oferują prosty obraz rzeczywistości. Złożone konflikty, decyzje polityczne czy kryzysy przedstawiane są jako efekt działań niewielkiej grupy osób, która rzekomo kontroluje wydarzenia. Takie wyjaśnienia mogą być dla części odbiorców bardziej przekonujące niż skomplikowane, wielowątkowe analizy. Istotną rolę w ich rozpowszechnianiu odgrywają również media społecznościowe. Algorytmy promują treści wywołujące silne emocje, a sensacyjne przekazy, budzące strach lub oburzenie, mogą rozchodzić się znacznie szybciej niż spokojne i oparte na faktach wyjaśnienia. W efekcie użytkownicy trafiają do środowisk informacyjnych, w których wielokrotnie powtarzane są podobne przekazy – mówił dr Diemientiew.
– Współczesne konflikty pokazują także, że dezinformacja może być elementem wojny informacyjnej. Fałszywe lub zmanipulowane informacje mogą służyć osłabianiu zaufania do instytucji, pogłębianiu społecznych podziałów i budowaniu przekonania, że oficjalne źródła ukrywają prawdę. Da się temu przeciwdziałać. Dialog to podstawa, podobnie jak weryfikowanie informacji w sprawdzonych źródłach. Po pierwsze strony rządowe, po drugie radio. Badania wskazały, że radio to jedno z najbardziej wiarygodnych źródeł informacji – dodał.
Posłuchaj:
Szczególnej ostrożności wymagają przekazy oparte przede wszystkim na silnych emocjach, anonimowych źródłach i sugestiach, że „ktoś ukrywa prawdę”, bez przedstawienia konkretnych dowodów.
Joanna Merecka-Łotysz/jmar/puch








