Choroba wieńcowa nie jest już problemem dotyczącym wyłącznie mężczyzn po 45 czy 50. roku życia. Jak wyjaśnia kardiolog ze słupskiego szpitala dr Damian Sendrowski, na zachorowanie narażone są dziś zarówno kobiety, jak i mężczyźni.
– Choroba wieńcowa przez lata kojarzona była przede wszystkim z mężczyznami w średnim i starszym wieku. Dziś wiadomo jednak, że ryzyko dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, a problemy z układem krążenia mogą pojawić się znacznie wcześniej, niż wielu osobom się wydaje – mówi dr Damian Sendrowski.
NIE TYLKO MĘŻCZYŹNI PO PIĘĆDZIESIĄTCE
– Choroba wieńcowa nie jest problemem dotyczącym wyłącznie mężczyzn po 45. czy 50. roku życia – podkreśla dr Damian Sendrowski. – Ryzyko chorób sercowo-naczyniowych dotyczy również kobiet. Warto pamiętać, że objawy problemów kardiologicznych nie zawsze wyglądają tak samo. Typowy ból lub ucisk w klatce piersiowej to nie jedyny sygnał, który powinien skłonić do konsultacji – dodaje.

Dlatego nie należy lekceważyć także nietypowych objawów, takich jak duszność, nagłe osłabienie, zimne poty czy nietypowy ból promieniujący do ramienia, pleców, szyi lub żuchwy.
W przypadku podejrzenia zawału liczy się czas. Przy pojawieniu się niepokojących, nagłych objawów należy niezwłocznie wezwać pomoc medyczną.
LEPIEJ ZAPOBIEGAĆ NIŻ LECZYĆ
Skalę problemu pokazują statystyki. W 2025 roku w Polsce odnotowano 70,4 tys. zawałów serca. Średni wiek pacjenta z zawałem wynosił około 75 lat, a śmiertelność wewnątrzszpitalna sięgała 6–8 proc.
Za tymi statystykami stoją jednak konkretni pacjenci. Dlatego tak ważne jest rozpoznawanie czynników ryzyka i reagowanie, zanim dojdzie do ostrego zdarzenia.
Na choroby układu krążenia wpływają m.in. podwyższony cholesterol, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, palenie papierosów, nadwaga i otyłość, mała aktywność fizyczna oraz nieprawidłowa dieta. Znaczenie mają także wiek i obciążenia rodzinne.
TROMBEKTOMIA – „ODKURZACZ” DLA ZATKANYCH NACZYŃ
Głośnym echem w mediach medycznych odbiło się m.in. przeprowadzenie pierwszej w słupskim szpitalu trombektomii płucnej. To małoinwazyjna metoda stosowana w odpowiednio zakwalifikowanych przypadkach ostrej zatorowości płucnej, czyli sytuacji, w której skrzeplina blokuje przepływ krwi w tętnicach płucnych.
– Najprościej można wyobrazić ją sobie jak bardzo precyzyjny „odkurzacz” wprowadzony do wnętrza naczyń krwionośnych. Lekarz przez naczynie krwionośne wprowadza cienki cewnik, którym dociera do miejsca, gdzie znajduje się skrzeplina. Specjalny system pozwala na jej mechaniczne usunięcie lub odessanie, dzięki czemu można przywrócić przepływ krwi – wyjaśnia dr Sendrowski.
– Oczywiście nie jest to dosłownie odkurzacz – to zaawansowany system medyczny, a zabieg wykonuje wyspecjalizowany zespół. Porównanie dobrze pokazuje jednak jego zasadę: zamiast czekać, aż organizm sam rozpuści skrzeplinę, w określonych sytuacjach lekarze mogą mechanicznie usunąć przeszkodę z naczynia – tłumaczy.
Trombektomia płucna może mieć szczególne znaczenie w ciężkiej, ostrej zatorowości płucnej u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów. O wyborze metody leczenia zawsze decyduje zespół medyczny, biorąc pod uwagę m.in. stan chorego, rozległość zatorowości i ryzyko związane z poszczególnymi metodami.
Posłuchaj rozmowy:
Joanna Merecka-Łotysz/ua








