O skromnym, pierwszoligowym klubie koszykarskim Decka Pelplin w ubiegłym tygodniu dużo mówiło się w mediach, i to nie tylko sportowych. Stało się tak nie z powodu świetnych wyników tego zespołu, a nietypowego zachowania trenera Rafała Knapa na konferencji prasowej. Szkoleniowiec w trakcie wypowiedzi zawodnika oraz w czasie przeznaczonym na swoją pomeczową ocenę, zaczął – dość ostentacyjnie – przyjmować leki. Jak jego zachowanie oceniono w klubie? I jak tworzy się wielką koszykówkę w małym, ośmiotysięcznym Pelplinie? O tym w przededniu koszykarskich derbów Kociewia rozmawiamy z Arturem Patykiem, kierownikiem Decki Pelplin.
To miała być pomeczowa konferencja jak każda inna. Koszykarz mówi, z czego jest zadowolony, przyznaje, że są elementy do poprawy i obiecuje walkę o zwycięstwo w kolejnym meczu. Trener chwali rywala, dziękuje swojemu zespołowi i pozdrawia kibiców. Sztampa, przez którą na tego typu spotkania przychodzą już tylko pojedynczy dziennikarze, a często przedstawiciele drużyn mówią do pustych krzeseł i rejestrującej to kamery. Jednak o konferencji po spotkaniu Decki Pelplin z Miners Katowice mówiło się w całej – nie tylko sportowej – Polsce.
Trener Rafał Knap zażywający solidne dawki rozmaitych leków pojawił się w licznych mediach i na popularnych kontach w internecie. – Nie ma co tego tłumaczyć. Zawód trenera jest stresujący, Rafał bierze leki i się z tym nie ukrywa. A że w związku z tym wzrosła nasza popularność, to tylko pozytywna informacja – przyznał Artur Patyk, kierownik Decki.
Pozasportowy skok popularności klubu z Pelplina przytrafił mu się w znakomitym momencie. Zespół jest na świetnym, czwartym miejscu w pierwszoligowej tabeli, a w środę podejmie trzeci SKS Fulimpex Starogard Gdański w koszykarskich derbach Kociewia. To mecz o ogromną stawkę i pod dużym ciśnieniem – nie tylko na boisku, ale i na trybunach.
– Przekazaliśmy klubowi ze Starogardu 110 biletów dla zorganizowanej grupy – podkreśla Patyk. To dużo, bo prawie 20 proc. pojemności hali w Pelplinie. Fani obu klubów – delikatnie mówiąc – nie pałają do siebie miłością. – Na meczu będzie zwiększona liczba ochroniarzy, każda osoba wchodząca do hali będzie sprawdzona, czy nie wnosi niebezpiecznych narzędzi albo środków pirotechnicznych. Nie możemy dopuścić do tego, by ktoś czuł się zagrożony. Nie rozumiem tych animozji, ludzi, którzy mieszkają o 14 kilometrów od siebie i nie potrafią stworzyć super widowiska. Apeluję, żeby to było święto koszykówki, aby doping był skierowany do swoich drużyn, ale bez przekleństw, bez wyzwisk. Żeby rodziny, matki z dziećmi, które przychodzą na te mecze, mogły zobaczyć, że to jest święto. Niech jedni i drudzy kibice pokażą, że można próbować się przekrzyczeć, ale w kulturalny sposób – apelował kierownik Decki Pelplin.
Posłuchaj audycji:
Michał Rudnicki, Paweł Kątnik





