Sentymentalnego „Stefcia” życie po życiu
Zaproszenie było z gatunku tych, które przyjmuje się z wdzięcznością i bezwarunkowo. Telefonował mój nieco starszy kolega jeszcze ze studenckich czasów. Jeden z tych szczęśliwców, którzy nie minęli się z powołaniem, przez całe życie robiąc to co lubią i potrafią...









