Słuchaj on-line
Radio Gdańsk
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • Reklama
Brak wyników
Pokaż wszystko
Radio Gdańsk
Brak wyników
Pokaż wszystko

Szczyt znajduje się na wysokości, na której latają jambojety. Góra pochłonęła kilkaset ofiar, a gdynianin postara się na jej szczycie spełnić życiowe marzenie

5 kwietnia 2017 14:57
w Sport
A A

Może być pierwszym mieszkańcem Pomorza, który zdobędzie Koronę Ziemi. Na osiem najwyższych szczytów już wszedł, teraz pozostał mu najtrudniejszy krok – zdobycie Mount Everest. Gdynianin – Krzysztof Sabisz – wyrusza w podróż życia, którą zadedykuje swojemu tacie. – Podczas przygotowań do ostatniego szczytu miałem przykrą sytuację rodzinną. W wieku 62 lat zmarł mój tata. Gdybym mógł cofnąć czas – nie zdecydowałbym się na podróż. Ciężko jest mi zebrać myśli i skupić się na wejściu na szczyt. Jestem jednak przekonany, że tam będę mógł się „zresetować” i będzie to dla mnie dodatkowy impuls. Na razie ciężko jest mi się z tym pogodzić – podkreśla podróżnik, który przez 2 miesiące będzie walczył z własnymi słabościami i nieprzewidywalną górą.

„GÓRA GÓR”

Nie można napisać gotowego scenariusza przed podróżą na Mount Everest. Wszystko weryfikuje góra. To ona pozwala nam wejść i zejść. Gdynianin ma tego świadomość, ale jak podkreśla – bez planów i marzeń życie byłoby nudne. – Na ten moment nie można nawet przewidzieć, co stanie się w base campie. Dojście to tego momentu wydaje się najłatwiejsze, ale historia pokazuje, że i tam wielu ludzi zakończyło swoją przygodę z górami. Niedawno było trzęsienie ziemi, zeszła lawina i w obozie, w którym zaczynamy walkę o Everest, zginęło kilkanaście osób. Była to ogromna tragedia. Nikt nawet na dobre nie rozpoczął przygody z górą. Everest jest nieprzewidywalny, podobnie jest z życiem. Planujemy jedno, a życie i tak napisze swój scenariusz. Trzeba jednak mieć plany i wierzyć w to, co się robi – mówi Sabisz.

DLA TATY

Kilka dni przed podróżą Krzysztofowi zmarł tata. Pogodzić się ze stratą nie jest łatwo, ale podróżnik wierzy, że szczyt to jedyne miejsce, aby się pożegnać. – Patrząc logicznie, będę najbliżej nieba. Na tej wysokości latają jambojety. Jak się uda wejść, to być może będę miał chwilę na refleksję i rozmowę. Mam nadzieję, że tam uda się sobie wytłumaczyć, dlaczego tak się stało.

CIĘŻKIE MIESIĄCE

Podróż zaczyna się w pociągu do Warszawy. Stamtąd Sabisz wyruszy samolotem do Stambułu, a z niego czeka go lot do Katmandu. – Stamtąd lot na lotnisko Lukla w Nepalu, które w rankingu najniebezpieczniejszych lotnisk świata zajmuje pierwsze miejsce. Po wylądowaniu zaczynamy podróż pieszą. Wspinamy się do base campu (5360 m n.p.m), do którego powinniśmy dotrzeć 9-10 dnia podróży i dopiero tam rozpocznie się prawdziwa przygoda. Tam musimy przejść aklimatyzację. Jednym z najbardziej niebezpiecznych punktów podróży jest przejście przez „Ice Fall”. Tam czeka nas przejście po drabinach związanych sznurami. Potem już tylko czekanie na dobre warunki pogodowe i atak szczytowy – wymienia Sabisz.

ŚMIERCIONOŚNA GÓRA

Co roku Mount Everest zbiera śmiertelne żniwo. Najczęstsze przypadki śmierci to upadki, lawiny, a także skutki choroby wysokościowej. Decyzja wejścia na Mount Everest wiąże się z wyborem grupy, która nas tam wprowadzi. Ważna jest historia lidera, a także doświadczenie szerpów. – Na podróży nie można oszczędzać. Można wydać 20 tysięcy dolarów i najprawdopodobniej nie wejść, a można wydać 60 tysięcy dolarów i mieć pewność, że pójdziesz z doświadczoną grupą. Nie oszukujmy się. Każdej grupie przydarzyła się śmierć. Lider, z którym ja będę szedł, był na szczycie dwanaście razy i to jest dla mnie najważniejsze. Nie chcę wiedzieć, ile miała ofiar – zaznacza podróżnik.

NIC ZA CENĘ ŻYCIA

Krzysztof Sabisz zdaję sobie sprawę z ryzyka, jakie niesie wejście na Mount Everest. Podkreśla jednak, że w trudnych momentach nie postawi wszystkiego na jedną kartę. – Będę bardzo ostrożny. Po śmierci taty, w Polsce, zostają same moja mama i siostra. Moim marzeniem jest wejście na szczyt, ale nic za cenę życia. Nie dopuszczam takiej myśli. Na okrągło z tym walczę. To wszystko dojdzie do mnie, gdy będę już na miejscu. Gdy zacznie się wspinaczka i zacznę widzieć zwłoki, które tam zostały. Nie można ich stamtąd zabrać ze względu na wysokość i ogromne koszty. Jednego może to sparaliżować, a drugiego popchnąć do przodu, dodać rozwagi i świadomości, że nie można tutaj zostać.

„NIE ODKŁADAJMY MARZEŃ TYLKO NA MARZENIA”

Czego możemy życzyć Krzysztofowi? – Wejścia i zejścia przede wszystkim. Nie mam parcia i ciśnienia. Ten wyjazd dobrze mi zrobi. Będę mógł się zresetować i odciąć od tego co tutaj na miejscu. Mam nadzieję, że inaczej spojrzę na życie. Ta podróż pokaże mi, że trzeba korzystać z życia, jeżeli mam taką okazję. W sumie mało tego czasu zostało i za dużo jest do zrobienia. Dlatego jeżeli chcemy coś zrobić, to zróbmy to i nie odkładajmy marzeń tylko na marzenia, podsumowuje gdyński podróżnik.

Posłuchaj całej rozmowy Wojtka Luścińskiego z Krzysztofem Sabiszem:

http://sport/everest.mp3

Wojciech Luściński
Tagi: Arka GdyniaGdyniaKrzysztof Sabisz

REKLAMA

NAJNOWSZE

(fot. Radio Gdańsk/Anna Rębas)
Wiadomości

Oblicze Jezusa z Manopello. Reportaż o tajemnicy chrześcijańskiej relikwii

W centralnym regionie Włoch, Abruzji, około 30 km...

Martyna Krawcewicz
5 kwietnia 2026 - 08:43
(Fot. UMiG Sztum)
Powiśle

Sztumska „jedynka” przejdzie remont za ponad 12 milionów złotych

Kompleksowa termomodernizacja, w tym docieplenie bryły oraz wymiana...

u.adahs
5 kwietnia 2026 - 07:59
(Fot. PSP Kościerzyna)
Kaszuby

Samochód uderzył w drzewo w powiecie kościerskim. Nie żyje 18-letni kierowca

Tragiczny wypadek w powiecie kościerskim. Tuż przed drugą...

u.adahs
5 kwietnia 2026 - 07:39

ZOBACZ TAKŻE

(Fot. gdynia.pl)
Trójmiasto

Gdynia stawia na termomodernizację szkół. Pomagają środki unijne

2026-04-04
Michał Tusk (fot. Radio Gdańsk/Sebastian Kwiatkowski)
Gość Radia Gdańsk

Szybkie pociągi mają połączyć Gdańsk z Kaszubami. Michał Tusk: „Do Bytowa w półtorej godziny”

2026-04-03
Ręka człowieka wrzucającego butelkę do butelkomatu
Trójmiasto

Nowy polski rekord kaucji w Gdyni. Przyniósł do sklepu 920 butelek i zainkasował 460 zł

2026-04-02
Nawigacja
  • O nas
  • Dziennikarze
  • 80 lat Radia Gdańsk
  • Reklama
  • BIP
  • Kontakt
  • Ramówka Radia Gdańsk
  • Częstotliwości
  • Patronaty
  • Polecamy
  • Abonament
  • Polityka prywatności

Dotacja celowa z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zgodnie z art.31. ust.2. ustawy o radiofonii i telewizji.

© 2025 - Radio Gdańsk

SKRZYNKA24
Aby wypełnić ten formularz, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce.
*
Wczytywanie
Brak wyników
Pokaż wszystko
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • Reklama
Słuchaj on-line

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.