Biła się z Afrykankami, dwumetrową Litwinką i wygrała, mimo złamanego palca. Polka wicemistrzynią świata w Karate Kyokushin KWU

pion

Aleksandra Karpuk właśnie wróciła z Rosji, gdzie zdobyła srebrny medal III Mistrzostw Świata Karate Kyokushin KWU 2017 w Jekaterinburgu. Wicemistrzyni pochodzi z Ustki, studiuje i mieszka w Gdańsku, na co dzień trenuje w sekcji Pomorskiej Akademii Karate Kyokushinkai w Gdyni. Piotr Puchalski: Mistrzostwa świata, hala pełna ludzi, wchodzisz na podium i co czujesz?

Aleksandra Karpuk: Pierwszy raz stałam na podium mistrzostw świata, to było wyjątkowe. Byłam bardzo szczęśliwa, ale czułam też niedosyt po finale. Stwierdziłam jednak, że przegrana to nie była moja wina. Trudno, stało się, kontuzje się zdarzają.

W finale walczyłaś, mając złamany palec, prawda?

Nie wiem, czy jest złamany, czy wybity lub skręcony, dopiero dzisiaj idę do ortopedy. To stało się w sobotę, dokładnie w drugiej walce z reprezentantką RPA. Lekarz pozwolił mi „otejpować” pięść, walczyłam dalej. Tego dnia byłam jeszcze rozgrzana. W niedzielę, kiedy się obudziłam, nie mogłam zgiąć palca, obrzęk był zbyt duży.

Jak sobie z tym poradziłaś?

Siła charakteru (śmiech). Zacisnęłam zęby, chwyciłam palec prawą dłonią i go zgięłam. Plułabym sobie w brodę, gdybym nie wyszła na matę. Mogło mi się udać, mogłam celnie kopnąć, mogłam wygrać. Na macie może się stać wszytko, gdyby „weszła” jakaś obrotówka i skończyło się knockoutem, miałabym złoto. Musiałam spróbować.


Walka finałowa była najcięższa?

Chyba najcięższa była pierwsza walka z przeciwniczką z Malawi. Nie mogłam uzyskać wyraźnej przewagi. Wybijała mnie z rytmu. Nie wiedziałam, czego się spodziewać po dziewczynach z Afryki. Wcześniej widziałam na filmach walki Afrykanek i one inaczej się ruszały niż Europejki. Paradoksalnie trochę zaskoczyło mnie to, że ona walczyła „po naszemu”. Zawodniczka z Malawi jest trzy lata młodsza ode mnie i ma niższy stopień, dlatego pomyślałam, że to będzie łatwo, a tu bum! Jej wewnętrzne low kicki (niskie kopnięcia – przyp. red.) były tak mocne, że rozjeżdżały mi się nogi.

W kolejnej walce też spotkałaś się z reprezentantką z Afryki.

Tak, wtedy poczułam stres, ona była jeszcze cięższa. Ja ważyłam nieco ponad 70 kg, ona ponad 80. Tym razem poszło jednak gładko. Przewracała się po moich kopnięciach, było widać, że zdobyłam przewagę. Rozluźniłam się… I wtedy ona kopnęła mawashi geri jodan (kopnięcie okrężne w głowę – przyp. red.), zblokowałam je, ale miałam otwartą dłoń, nasze palce się zaplotły, poczułam ból. Tak zaczęły się kłopoty. (…) Potem była walka z bardzo wysoką Litwinką, miała chyba dwa metry wzrostu. Nigdy nie walczyłam z tak wysoką dziewczyną. Wygrałam w dogrywce, sędziowie uznali moją przewagę.

Poruszyłaś temat stresu. Bałaś się? Mistrzostwa świata to nie przelewki.

Dwa lata temu startowałam w II Mistrzostwach Świata KWU w Chabarowsku w Rosji. Wtedy stres mnie zżarł. Ciężko mi było wyjść na matę, czułam, że uginają się pode mną nogi. Teraz byłam pewniejsza siebie, wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana. Czułam moc.

Jak oceniasz organizację zawodów? Podobno Rosjanie mają rozmach.

Kiedy wchodzi się na arenę walk, na halę, opada szczęka. Wszystko jest zapięte na ostatni guzik. Oni chyba ćwiczą procedury na długo przed zawodami. Jeśli trzeba gdzieś iść, podchodzi do ciebie osoba z obsługi, która ci o tym przypomina i prowadzi cię na miejsce. Tak jest nawet na lotnisku. Ciekawostką było to, że sekundanci mieli swoje stanowiska, siedzieli w takich tubach, zatem sędzia nie musiał reagować i przypominać o tym, że może sekundować tylko jedna osoba. Oprawy finału nie widziałam, bo rozgrzewałam się w szatni, ale wystrój hali był niesamowity, było też mnóstwo różnego rodzaju pokazów.


A teraz powrót do codzienności, czyli do czego?

Najpierw czeka mnie wizyta u ortopedy. Zobaczymy, czy palec jest złamany. Potem muszę skupić się na nauce, bo mam trochę zaległości. Jestem studentką trzeciego roku Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Muszę też koniecznie spotkać się z rodzicami i siostrą, którzy trzymali za mnie kciuki. Pochodzę z Ustki, zatem nie widzimy się za często.


Rodzice nie boją się, że startujesz knockdown karate? To bardzo twardy sport.

Mój tata (Dariusz Karpuk – przyp. red.) jest trenerem karate, zawsze chciał, żebym ćwiczyła Kyokushin. Ja miałam okresy zwątpienia. Chciałam się odnaleźć w innej dyscyplinie. Przez jakiś czas grałam w piłkę ręczną i z tym wiązałam swoją przyszłość. Dziś cieszę się, że nie przestałam trenować karate, mimo że to indywidualny sport i czasem brakuje mi atmosfery, którą tworzy drużyna. Myślę jednak, że tam nie odniosłabym takich sukcesów. Mama musiała się przyzwyczaić, na początku mówiła „Ola, no co ty, po twarzach się kopiecie…”.

Kiedy następne starty? Puchar Polski młodzieżowców?

Chciałam wystartować w pucharze, mieliśmy pojechać do Koszalina całą rodziną. Nie pojadę, przez ten palec. Szkoda, bo to ostatni rok, kiedy mogę startować w kategorii wiekowej do 21 lat. Wystartuję dopiero po nowym roku w mistrzostwach makroregionu. Namawiają mnie jeszcze na start w jakimś rosyjskim turnieju. Potem będą mistrzostwa świata i Europy federacji KWF. Chcę jeszcze wystartować w mistrzostwach polski seniorów i w akademickich mistrzostwach polski.
 
Jeśli mogę to chciałabym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego sukcesu. Rodzinie za wsparcie, ojcu za wszystko, czego mnie nauczył i obecnemu trenerowi Jarosławowi Preisowi za czas, jaki mi poświęca. No i sparingpartnerom, którzy te kopnięcia przyjmują i mówią, że jest ok, chociaż wiem, że to czasem boli. Dziękuję też wszystkim reprezentantom Polski, że tworzyliśmy jedność, bez względu na to, z jakiej kto był organizacji Kyokushin.

Aleksandra Karpuk – najważniejsze osiągnięcia: I miejsce – kata młodziczek Mistrzostwa Europy Bułgaria, Varna 15-16.10.2011 II miejsce – kumite juniorek 14-15 lat +50 Mistrzostwa Europy Saragossa Hiszpania 11-12 maj 2012 III miejsce – kumite juniorek 16-17 lat +65 Mistrzostwa Europy Legnica 29-30.11.2013 I miejsce – kata juniorek 16-17 lat Mistrzostwa Europy Legnica 29-30.11.2013 I miejsce – kata juniorek 16-17 Mistrzostwa Europy Grecja, Volos 9-10.05.14 II miejsce – kumite juniorek +60 Miatrzostwa Europy Grecja, Volos 9-10.05.14 I miejsce – kumite seniorek +65 Mistrzostwa Europy Estonia, Kohtla-Jarve 16-17.05.15 II miejsce – kata seniorek Mistrzostwa Europy Estonia, Kohtla-Jarve 16-17.05.15 II miejsce – kumite -70, Mistrzostwa Europy Karate Kyokushin Kwu Belgrad, Serbia 11-12 czerwca 2016. I miejsce – kata seniorek Mistrzostwa Europy Karate Kyokushin Papendal Holandia 25-26 listopad 2016. I miejsce – kumite +65 Mistrzostwa Europy Karate Kyokushin Papendal Holandia 25-26 listopad 2016 I miejsce – kumite senior +65 , Mistrzostwa Europy Karate Kyokushin KWF 13-14.10.2017 Świnoujście I miejsce – kata senior , Mistrzostwa Europy Karate Kyokushin KWF 13-14.10.2017 Świnoujście II miejsce – kumite +70,Mistrzostw Świata Karate Kyokushinkai KWU Russia, Ekaterinburg 9-10.12.2017.

puch

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj