Od zwycięstwa rozpoczęli walkę o utrzymanie w hokejowej ekstralidze zawodnicy MH Automatyki. W pierwszym spotkaniu w hali Olivia gdańszczanie pokonali Naprzód Janów 4:3. Końcówka spotkania to swoisty horror. Biało-niebiescy zwycięstwo zapewnili sobie dopiero kilka minut przed końcową syreną. Gdańszczanie są zdecydowanym faworytem play-outu, ale od początku nie było tego widać na lodzie. Naprzód, pierwszą lepszą okazję zamienił na bramkę. Jiry Charousek wykorzystał zamieszanie pod bramką Tomasza Witkowskiego i wcisnął krążek do bramki. Kibice nie musieli długo czekać na odpowiedź gospodarzy. Kilka minut później do remisu doprowadził Filip Pesta. Po tej bramce wydawało się, że w gdańskiej drużynie wszystko wróciło do normy. MH Automatyka miała zdecydowaną przewagę, praktycznie nie wyjeżdżała z tercji rywala. Potwierdziła to dwiema bramkami – Petra Polodny i Jakuba Stasiewicza. Po pierwszej tercji gdańszczanie prowadzili 3:1.
BEZ BRAMEK W DRUGIEJ
W drugiej tercji kibice nie zobaczyli bramek. Przewagę miała MH Automatyka, ale pierwsze symptomy, że z gdańską drużyna nie dzieje się najlepiej kibice odczuli pod koniec. Niebezpiecznie przewagę zaczął odzyskiwać Janów, który kilka razy groźnie uderzył na bramkę Tomasza Witkowskiego, na szczęście gdański bramkarz był czujny do końca.
HORROR ZE SZCZĘŚLIWYM KOŃCEM
Niestety z każdą chwilą gospodarze tracili przewagę. Pod koniec dominowali już goście, którzy najpierw strzelili bramkę kontaktową, a następnie doprowadzili do remisu. Zbawcą przyjezdnych okazał się Marcin Jaros, który w dwóch trudnych sytuacjach potrafił precyzyjnie strzelić na bramkę i zdobyć cenne gole. Na szczęście MH Automatyka miała asa w rękawie w postaci Petra Polodny. Pod koniec meczu Czech trafił po raz drugi i zapewnił gdańszczanom cenne zwycięstwo.
Kolejny mecz w niedzielę, także w hali Olivia, początek o godz. 17. Rywalizacja o utrzymanie toczy się do czterech zwycięstw.
lus







