Jak Radunia Stężyca zaprzepaściła swoją szansę. „Jestem rozbity doszczętnie. Nie cierpię ludzkiej niekompetencji”

Z Sebastianem Letniowskim mieliśmy rozmawiać o wypożyczeniu jego syna do Arki Gdynia i ewentualnych konsekwencjach kibicowskich przenosin ex-Lechisty do Gdyni. Nie sposób było jednak nie poruszyć tematu walkowera dla Raduni Stężyca, który w kuriozalnych okolicznościach odebrał klubowi szansę na zaprezentowanie się na szczeblu centralnym Pucharu Polski.

5 sierpnia w Brusach Radunia miała grać z Jaguarem Gdańsk w finale regionalnego Pucharu Polski. Byłaby zdecydowanym faworytem – w ostatniej grze sparingowej pokonała ten zespół 6:0, prowadząc po 15 minutach 3:0. Kuriozalne niedopatrzenie – wystawienie zawodnika, który zarobił żółtą kartkę w barwach Lechii II w Pucharze Polski 9-miesięcy wcześniej, pozbawiło zespół ze Stężycy zwycięstwa nad Kaszubią Kościerzyna 2:0. Wynik zweryfikowano na walkower 0:3, a zespół z Kościerzyny dostanie drugą szansę, w meczu finałowym przeciwko Jaguarowi. – Jestem rozbity doszczętnie. Zdarza mi się to drugi raz, wcześniej w Bałtyku Gdynia. Nie cierpię niekompetencji ludzkiej. Wiemy kto zawiódł, a czy będą wobec tej osoby wyciągnięte konsekwencje? Zobaczymy, to osoba która na co dzień bardzo nam pomaga – mówi nam trener Raduni Sebastian Letniowski.

JULEK SZCZEBEL NIŻEJ

Juliusz Letniowski do tej pory zaliczał sportowe awanse. III-ligowy Bałtyk Gdynia zamieniał na I-ligową jeszcze wówczas Bytovię. Stamtąd odchodził przed rokiem do Lecha Poznań z marzeniami wywalczenia sobie miejsca w składzie Kolejorza w Ekstraklasie. Kontuzja stanęła na drodze do pokazania pełni umiejętności, dlatego 22-letni pomocnik zdecydował się wybrać Arkę. Pytaliśmy ojca 22-letniego Julka, czy przeszłość „lechijna” może ciążyć  na zawodniku w relacjach z kibicami z Gdyni. – Rozgraniczam kibiców, którzy znają realia piłki i tych ortodoksyjnych, którzy będą mieć z tym problem. Zresztą, co Julek dostał od Lechii seniorskiej? Jest wychowankiem, ale Lechia go nie chciała. Gdyby chciała, byłby piłkarzem Lechii – twierdzi ojciec piłkarza.

Cała rozmowa z Sebastianem Letniowskim poniżej:


Paweł Kątnik

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj