Słuchaj on-line
Radio Gdańsk
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Brak wyników
Pokaż wszystko
Radio Gdańsk
Brak wyników
Pokaż wszystko

Don Kichot, co nie chciał przegrać z wiatrakami. Siedem miesięcy Ziemowita Deptuły w Lechii

7 listopada 2023 11:10
w Sport, Trójmiasto
A A
n/z Zbigniew Ziemowit Deptuła 15.04.2023 / fot.  Mateusz Słodkowski / KFP / Trojmiasto.pl

n/z Zbigniew Ziemowit Deptuła 15.04.2023 / fot. Mateusz Słodkowski / KFP / Trojmiasto.pl

Powitał się szelmowskim uśmiechem i skróceniem dystansu wyrażonym w słowach: „Nazywam się Zbigniew Ziemowit Deptuła, ale nie obrażę się, jak będziecie mnie nazywali Ziemowitem”. Dla Lechii i Gdańska porzucił Białystok, chcąc budować inną jakość w klubie targanym przez lata problemami. Misja trwała dokładnie 208 dni, choć realną władzę były prezes Lechii stracił znacznie wcześniej. Dużo obiecywał, ale miał też spory zapał do pracy. Umiał rozmawiać z kibicami i kupić ich zaufanie. Niestety nie przekonał Paolo Urfera, który zdecydował się pożegnać z Deptułą.

Dla osób znających realia komunikacyjne w Lechii to był szok. Na konferencję prasową przyszedł człowiek z krwi i kości, nie uchylający się od pytań, niezabunkrowany w klubowych gabinetach lub zagranicznych krainach. Odpowiadał długo także na pytania nie do końca wygodne, choć nie zawsze konkretnie. W pierwszym dniu swojej pracy zdobył się na więcej słów ws. Lechii niż Paweł Żelem i Adam Mandziara razem wzięci przez ostatnie kilkanaście miesięcy. A zadanie miał niełatwe – obejmował stery w klubie zagrożonym totalną demolką. W przededniu meczu z Pogonią Szczecin, w Gdańsku w powietrzu wisiało widmo walkowera z powodu nieuregulowanych zobowiązań wobec firmy ochroniarskiej, a sportowo Lechia zmierzała tam, gdzie ostatecznie trafiła – do pierwszej ligi.

W takich okolicznościach Prezesem Lechii Gdańsk został 50-letni absolwent wydziału prawa, który wcześniej nie pełnił żadnych funkcji w klubach piłkarskich. Doświadczenia kierownicze zbierał w firmach krajowych i zagranicznych: Energizer, Wilkinson, myWorld (współpracującej już z Lechią), korporacjach nieszczególnie kojarzonych z piłką nożną, splatających się ledwie okazjonalnie z futbolem lub z innymi sportami, jak np. z hokejem na Słowacji.  Ale Lechia nęciła go posadą znacznie wcześniej niż w kwietniu 2023 roku, kiedy znajdowała się w dużo lepszej sytuacji sportowej, być może także z powodu, że życie zawodowe co jakiś czas kojarzyło Deptułę z futbolowymi interesami. – Miałem spokój ducha, dobre zajęcie, spore pieniądze, dużo podróżowałem, zajmowałem się zarządzaniem i sprzedażą. Wtedy mi to nie było potrzebne – tłumaczył w Cafe Futbol powody pierwszej odmowy. Jednocześnie – jak twierdził – do rozmów z Lechią wrócił, bo potrzebował trudnych wyzwań.

Postawił na otwartość. Nie tylko na dwóch konferencjach prasowych i podczas udziału w programach mediów sportowych. Kiedy za namową Adama Mandziary Deptuła pojawił się w Gdańsku, do końca sezonu pozostawało 7 meczów ligowych. – Myślę, że jesteśmy w podobnej albo nawet lepszej sytuacji niż większość polskich klubów w chwili obecnej – powiedział podczas pierwszego spotkania z mediami, jednocześnie apelując do dziennikarzy o optymizm i prosząc o większą powściągliwość w pisaniu alarmujących artykułów. 12 kwietnia, na tej samej konferencji, poinformował, że zaległości z wypłatami sięgają jednej pensji dla pracowników i piłkarzy. Było nieco inaczej, niektóre zaległości sięgały stycznia 2023 roku. Pięć z ostatnich siedmiu meczów Lechia przegrała, pożegnalny w absurdalnym stylu walkowerem za race rzucone przez jej sympatyków na murawę.

DOBRA MINA DO ZŁEJ GRY

Zdecydowanie mniejszy optymizm w sprawie wypłat Deptuła wyraził po dwóch miesiącach pracy, już po sezonie, kiedy wiadomo było, że po 15 latach klub żegna się z Ekstraklasą. – Są zaległości wobec pracowników. Część dostała wynagrodzenia, część nie. Za maj części nie zostało zapłacone. Mam zapewnienia, że do końca czerwca będą zaległości zapłacone. W Lechii już kiedyś były zaległości, natomiast teraz przybrało to rozmiar dłuższego okresu – stwierdził na konferencji 14 czerwca. I choć za fatalną kondycję Lechii odpowiadali poprzednicy, Deptuła Żelema oszczędzał, wskazując byłego prezesa jako „przekaźnik wiedzy”, a winę za spadek biorąc także na siebie. – Wszyscy zawinili, cały klub. Zabrakło spójnej koncepcji co do tego, co chcieliśmy osiągnąć. Zabrakło też trochę ducha w drużynie i te kwestie mentalne najbardziej zaważyły wśród piłkarzy – komentował w czerwcu w Cafe Futbol. Jednocześnie realizował działania promocyjne, współpracę z miastem i mieszkańcami w myśl zasady, że dzień meczowy ma być świętem.

Gdy pytamy o Deptułę ludzi współpracujących z nim w Lechii, słyszymy powtarzające się słowa: niezrażony wizjoner, pozytywnie zmotywowany, nieraz Don Kichot, kreślący wizje współprac, partnerstw, zaangażowania grupowego, niezależnie od zastanej sytuacji. To był przeskok z zerowej interakcji, na nawet kilka spotkań w tygodniu, podczas których odbywały się debaty dotyczące przyszłości klubu. Choć nie było mu łatwo grzęznąć zależnym od poprzednich właścicieli Lechii. – Deptuła liczył na utrzymanie stanowiska po przyjściu Paolo Urfera, był przekonany, że w nowym rozdaniu będzie miał większe możliwości wdrażania swoich pomysłów. Szybko jednak go wyhamowano – mówi nam osoba blisko związana z klubem. Inna zwraca uwagę na otoczenie Deptuły, słuchanie osób z zewnątrz, niezwiązanych z klubem PR-owców, co nie zawsze miało przynosić pozytywny skutek, a stać w kolizji do panujących realiów.

UMIAŁ ROZMAWIAĆ

Ale stały za nim też działania. Choć kasa klubowa była pusta, poprawiła się komunikacja zewnętrzna, przede wszystkim w nowym sezonie. Deptuła usilnie szukał doświadczonego, pomysłowego rzecznika prasowego, który miałby ulepszyć jakość mediów społecznościowych i komunikacji z otoczeniem. Udało się dopiero we wrześniu, po 7. kolejce ligowej zatrudnić w klubie Mateusza Czerwińskiego, byłego dziennikarza gdańskiego oddziału TVP. Dziś „socjale” Lechii przypominają porządnie zarządzaną machinę, czego nie dało się powiedzieć o nich jeszcze kilka miesięcy temu. No bo jak ma być profesjonalnie, kiedy nie uznaje się działań marketingowych, nie jest się transparentnym i na wszystkim się oszczędza?

W przeciwieństwie do czasów Adama Mandziary, nie krzywił się na mniejsze współprace, jak te z Toyotą Carter czy hotelem Golden Tulip. Na koszulkach pojawił się motyw gdańskiego lwa, hasło Nec Temere Nec Timide, zresztą te okolicznościowe trykoty trafiły później na aukcje charytatywne. A wszystko to w czasie, kiedy kolejni zawodnicy wzywali do zapłaty należności, odchodzili z klubu, panowała atmosfera niepewności. Sporo czasu poświęcił także renegocjacji umowy z Energą z Grupy Orlen, ale zbyt późno prowadzono rozmowy przed przyjściem Deptuły, a gdy już nowy prezes złożył ofertę, nie pomogła sytuacja sportowa i proces sprzedaży klubu. Wyprostował też sprawę zaległości płacowych Rafała Wolskiego, mimo że piłkarz pierwotnie nie zamierzał podejmować kontaktu. Deptule zajęło to 1,5 tygodnia po objęciu sterów w Lechii. W tym okresie obronił się też wyjściem do kibiców i dziennikarzy, jego intuicyjne działania przynosiły przeważnie pozytywne efekty.

ZŁE POWITANIE I POŻEGNANIA

Przeważnie nie znaczy jednak zawsze. Ogłoszenie trenerem Szymona Grabowskiego było ciekawym zabiegiem, poprzedziła go konferencja prasowa, na której budowano napięcie. Niestety z banalnych powodów nie uporządkowano spraw związanych z klauzulą odstępnego, w efekcie czego trener został przedstawiony, zanim kontrakt wszedł w życie. Deptuła niepotrzebnie wywołał publiczną burzę, za pośrednictwem Twittera kontaktując się ze Stomilem, który przesłał wszelkie dokumenty na czas. Inny przykład: w tzw. aferze spodenkowej i jej następstwach, podjęto spontaniczne, chaotyczne decyzje. – Prezes, wyrażając wstyd i starając się naprostować tę sytuację, strasznie się pogubił – słyszymy od osoby będącej wówczas wewnątrz. Przez tę pomyłkę pracę straciła osoba pracująca przy feralnej wysyłce. Podobnie było z promocjami biletowymi na nowy sezon. Pomysł był ciekawy – realizacja z ciągłymi wątpliwościami kibiców chcących z nich skorzystać, pytania fanów spotykały się nierzadko z głuchą ciszą.

Przygoda Ziemowita Deptuły z Lechią dobiega więc końca po niespełna 7 miesiącach. Rewolucji nie wywołał, biegu Wisły nie zawrócił, ale też nie dano mu szansy. Bez wątpliwości jednak do klubu przyszedł człowiek z planami, zapalony do ich realizacji. Don Kichot, jak podkreślił jeden ze współpracowników. Trudno zgadnąć, czy naprawdę wierzył w realizację buńczucznych obietnic. A obiecał wiele: TOP 3 frekwencji w Ekstraklasie, zbudowanie prawdziwego działu sprzedaży, stworzenie klubu biznesu, w tym programu dla kilkuset mniejszych sponsorów, zapewnienie stabilnych przychodów, zmiana mentalności pracowników. To ostatnie plus pozytywna aura się udały, a w kolejnych podpunktach na pewno nie pomogły zmiany właścicielskie i samo przekonanie nowego właściciela, że należy pożegnać się z ludźmi Mandziary i Żelema. Deptuła, jeśli nawet człowiekiem Mandziary był, kilkoma PR-owymi gestami wpłynął na poprawę postrzegania Lechii w środowisku. Wieloletnie zaniedbania tego obszaru pokazują, jak niewiele potrzeba, by w tej organizacji wyjść z twarzą, nawet pełniąc rolę epizodyczną.  Pytaniem otwartym pozostaje, czy tak dobrze to świadczy o Deptule, czy może jednak źle o kondycji Lechii z ostatnich lat.

Paweł Kątnik

Tagi: Lechia GdańskPaweł KątnikZbigniew Ziemowit Deptuła

REKLAMA

NAJNOWSZE

Zdaniem mieszkańców Runmageddon doprowadził do zniszczeń roślinności
Trójmiasto

Zniszczenia po Runmageddonie. Mieszkańcy alarmują

Organizator imprezy biegowej Runmageddon bez powiadomienia sopockiego magistratu...

Kajetan Krasowski
18 września 2026 - 11:01
Marcin Horała został szóstym wicemarszałkiem Sejmu
Wiadomości

Marcin Horała został wicemarszałkiem Sejmu

Marcin Horała, poseł klubu parlamentarnego Rozwój Plus, został...

u.adahs
18 września 2026 - 10:41
Udaremniono przemyt 6 milionów papierosów
Trójmiasto

Sześć milionów papierosów zamiast damskiej odzieży w kontenerze

Papierosy bez akcyzy warte ponad 7 milionów ujawnili...

u.adahs
18 września 2026 - 09:37

ZOBACZ TAKŻE

Zbliżenie na pandkę rudą wyłaniającą się z gęstych, zielonych gałązek i trzymającą liść w pyszczku, patrzącą w obiektyw aparatu
Trójmiasto

Jadzia doczekała się Benka. Nowa pandka ruda w gdańskim zoo

2026-09-18
(Fot. KFP/Mateusz Ochocki)
Sport

Arka i Lechia poznały rywali w Pucharze Polski. Oba mecze będą w Trójmieście

2026-09-17
Nowoczesny, przeszklony kompleks budynków Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego w Gdyni z charakterystycznymi zaokrąglonymi bryłami, widoczny od strony ulicy
Trójmiasto

Znaczenie Lokalnych Centrów Cyberbezpieczeństwa. Konferencja w Gdyni

2026-09-17
Nawigacja
  • O nas
  • Dziennikarze
  • Reklama
  • BIP
  • Kontakt
  • Ramówka Radia Gdańsk
  • Częstotliwości
  • Patronaty
  • Abonament
  • Polityka prywatności

Dotacja celowa z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zgodnie z art.31. ust.2. ustawy o radiofonii i telewizji.

© 2025 - Radio Gdańsk

SKRZYNKA24
Aby wypełnić ten formularz, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce.
*
Wczytywanie
Brak wyników
Pokaż wszystko
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Słuchaj on-line
5

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.