Podczas imprezy biegowej Runmageddon zniszczono część roślinności na terenie tak zwanego trzcinowiska – twierdzi część mieszkańców Sopotu. Impreza odbyła się w ostatni weekend nieopodal Ergo Areny.
Organizator imprezy biegowej Runmageddon bez powiadomienia sopockiego magistratu skosił trawę na potrzeby zawodów. Część mieszkańców pobliskich dzielnic twierdzi, że ucierpiała na tym przyroda. Podkreślają, że obszar jest cenny przyrodniczo i powinien być chroniony.
WYCIĘTE TRZCINY I TRAWY
Jak wskazała mieszkanka Monika Ciesielska, do ingerencji w przyrodę doszło w czasie okresu ochronnego ptaków.
– My od 8 września dokumentowaliśmy ten teren, ponieważ ulegał degradacji, między innymi poprzez wycięcie traw. To wszystko było wycinane w okresie, który jest uznawany za okres ochronny ptaków. To jest jeszcze okres lęgowy. W dokumentacji jest przyjęty termin do 15 października. Więc nie powinno tutaj być żadnej ingerencji. Ten teren powinien być cały czas dostępny dla przyrody, która tutaj żyje i mieszka. Niestety w wielu punktach mamy wycięte trzciny i trawy – wskazuje mieszkanka.
UCIERPIAŁY ZWIERZĘTA
Zdaniem rozmówczyń Radia Gdańsk z powodu imprezy mogło zginąć nawet kilka tysięcy owadów.
– Gdybyśmy się przyjrzeli, to naprawdę kilkaset owadów tutaj zginęło, jeśli nie kilka tysięcy. Ucierpiały jakieś zwierzęta. Na pewno były przestraszone samym hałasem związanym z tą wycinką i z ingerencją. Nie jesteśmy przeciwne tej imprezie, tym bardziej że teren jest naprawdę cudowny i zapraszamy wszystkich w to miejsce, ale z poszanowaniem przyrody – dodaje adwokat Jolanta Staszak.
KOSZENIE BEZ KONSULTACJI
Jak przypomina wiceprezydent miasta Sopotu Michał Banacki, takie imprezy odbywają się na tym terenie od 14 lat. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego przewiduje dla tego rejonu m.in. funkcje sportu i rekreacji.
– Tym razem organizator imprezy, bez konsultacji z miastem skosił trawę. Żadna zieleń jednak nie została trwale uszkodzona. Niezwłocznie po tym, jak dotarła do nas informacja, podjęliśmy działania wyjaśniające. Zapytaliśmy organizatora, na jakiej zasadzie to zrobił, co tam się wydarzyło. Oczywiście sami to zweryfikowaliśmy. To była niewielka wycinka, przede wszystkim w tych miejscach, w których organizator ustawiał przeszkody, które były wykorzystywane przez uczestników tego wydarzenia biegowego – dodaje wiceprezydent.
TEREN BEZ OCHRONY PRZYRODNICZEJ
Wiceprezydent miasta Sopotu podkreśla, że teren nie jest objęty żadną formą ochrony przyrodniczej. – To jest miejsce, po którym spacerują i biegają mieszkańcy. Nie były wymagane żadne zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Szanujemy opinie, chociażby grona działkowców. Mają prawo do swojej opinii, ale są też zupełnie skrajne opinie, wedle których funkcjonowanie miasta jest dla przyrody szkodliwe. Musimy podejść jednak do tematu racjonalnie – podsumowuje Banacki.
Organizator do momentu publikacji materiału nie odpowiedział na nasze pytania.
Do tematu wrócimy po godz. 16:00 w magazynie „Wydarzenia i Muzyka”.
Tymon Nieśmiałek/kkk








