Zmarnowana szansa – tak trzeba podsumować mecz z Cracovią z perspektywy Lechii. Gdańszczanie mieli wszystko, by po raz czwarty z rzędu zgarnąć w ekstraklasie komplet punktów, ale skończyli tylko z jednym po remisie 1:1.
Oba zespoły z dużą energią weszły w mecz i w pierwszym kwadransie mocno przetestowały się w polach karnych. Lepsze szanse stworzyli goście, ale nie przekuli ich na konkrety. Konkretów brakowało zresztą też gospodarzom, między innymi dlatego, że swojego dnia ewidentnie nie mieli Tomáš Bobček i Camilo Mena, którzy zachwycali w Poznaniu. Ale Lechia ma w swoim zespole innych liderów i w 20. minucie Iwan Żelizko zagrał do Rifeta Kapicia, ten przyjął do lewej nogi, wygrywając przebitkę z obrońcami, uderzył zza pola karnego, a po rykoszecie piłka zmyliła Sebastiana Madejskiego i wpadła do siatki.
Gdańszczanie prowadzili, a w końcówce pierwszej połowy zrobiło się jeszcze lepiej, bo w ciągu kilku minut Karol Knap dostał dwie żółte kartki i tuż przed przerwą wyleciał z boiska. Zwłaszcza druga kartka jest dyskusyjna, z niektórych ujęć faul wydaje się być ewidentny, z innych wygląda to tak, jakby w ogóle przewinienia nie było. Fakty są jednak takie, że Lechia miała przed sobą całą połowę gry w przewadze i na prowadzeniu, czyli autostradę do zwycięstwa.
BŁĄD BOBČKA W DEFENSYWIE
Nawet z autostrady można jednak wypaść, a gdańszczanie nie byli dobrymi kierowcami. Zaskoczyć dali się po godzinie gry. Bobček próbował pomóc kolegom w defensywie, a wyszło tak, że kopnął Brahima Traorego w okolice twarzy i sprokurował rzut karny. Jedenastkę pewnie wykorzystał Ajdin Hasić.
Dalej pozostawało pół godziny gry, ale dział kreacji w gdańskim zespole po prostu nie funkcjonował. Mnóstwo akcji przechodziło przez Menę, któremu brakowało jakości w dryblingu, podaniu czy strzale. W samej końcówce Aleksandar Ćirković ładnie uderzył z dystansu, ale Madejski odbił na rzut rożny. Kilka razy w polu karnym zrobiło się cieplej, nawet gorąco, ale bez puenty. Skończyło się remisem 1:1, a to z perspektywy Lechii strata dwóch punktów.
Tymoteusz Kobiela





