Dariusz Banasik odmienił Arkę Gdynia. Pierwszym sygnałem był domowy mecz z Zagłębiem Lubin, drugim – wyjazdowy z Cracovią. Żółto-niebiescy pod Wawelem wywalczyli punkt, remisując 2:2. W pełni zadowoleni być nie mogą, ale zagrali tak, że nikt nie może ich skreślać w walce o utrzymanie.
Kibicom Arki po 25 minutach gry mogły przejść przed oczami wyjazdowe koszmary tego sezonu. Gdynianie od początku rozgrywek na wyjazdach grali bardzo źle, a z Cracovią przegrywali po jednym, bardzo prostym ataku gospodarzy. Al Ammari z własnej połowy zagrał do Charpentiera, ten ruszył w kierunku bramki Arki, z dziecinną łatwością ograł Marcjanika i trafił do siatki. Grobelny był bez szans.
KOLEJNY GOL KUBIAKA
To, co wydarzyło się w kilku kolejnych minutach, musiało jednak serca kibiców Arki napełnić nadzieją. Nguiamba zagrał progresywnie do Kerka, ten z chirurgiczną precyzją dośrodkował w pole karne, a Kubiak głową trafił do siatki i doprowadził do remisu. Młody skrzydłowy wyskoczył zza pleców obrońcy i pokonał Madejskiego. To już trzeci gol młodego pomocnika w tej rundzie.
GUTKOVSKIS JAK RASOWY SNAJPER
Po dwa szybkie ciosy oba zespoły wyprowadziły też po przerwie, z tą różnicą, że tym razem jako pierwsi zrobili to goście. Gojny dośrodkował w pole karne, Gutkovskis świetnie przyjął piłkę plecami do bramki, odwrócił się i uderzył nie do obrony. To było podręcznikowe zachowanie typowej dziewiątki. Ale już po sześciu minutach znów był remis. Tym razem świetnie zachował się Hasić, oszukując dryblingiem Gojnego, dośrodkował, a akcję na dalszym słupku spuentował Perković.
Oba zespoły miały jeszcze kolejne szanse. Gutkovskis mógł trafić po raz drugi, znów po dograniu Kerka, a po stronie gospodarzy doskonałą sytuację zmarnował Klich, po podaniu Piły. W końcówce walki na noże już nie było, obie drużyny starały się przede wszystkim nie przegrać, więc stanęło na remisie 2:2 po naprawdę przyjemnym spotkaniu. Arka ma 34 punkty i nadal jest w nie najgorszej sytuacji w kontekście walki o utrzymanie.
Tymoteusz Kobiela








