Zemsta najlepiej smakuje na zimno – to komentarz zawodników Gryfa Słupsk po wygranej z drużyną Pogoni Lębork. Mecz zakończył się wynikiem 3:0.
Dominację gospodarzy widać było już od pierwszego gwizdka. Świadczy o tym liczba przyznanych kartek, która jasno dowodzi, że po ostatnim przegranym starciu z Pogonią Słupszczanie za wszelką cenę chcieli wygrać mecz. Po serii ataków gospodarzy w 19. minucie bramkarz gości uległ po strzale z główki Damiana Mosiejki.
– Myślę, że wynik jest bardzo sprawiedliwy. Od samego początku widać było przewagę Gryfa. Stworzyli nam bardzo trudne warunki – zaznacza Michał Malewski, piłkarz Pogoni Lębork.

W 64. minucie spotkania, po akcji Adriana Kwiatkowskiego, ponownie bramkarz Pogoni Lębork musiał wyciągać piłkę z siatki. Kropkę nad „i” postawił w 69. minucie Daniel Piechowski, zdobywając trzeci punkt dla Gryfa.
– Druga połowa to zdecydowana przewaga Gryfa. Bramki, które straciliśmy, były na własne życzenie. Trzeba dobiegać w pole podczas rzutów rożnych i nie można puszczać piłki bez walki, zwłaszcza w pobliżu bramki. Grając z takim zespołem, zawsze skończy się to karą – ocenia trener Pogoni Lębork Mateusz Michniewicz.
ZEMSTA NAJLEPIEJ SMAKUJE NA ZIMNO
Szkoleniowiec Gryfa Mariusz Piechna nie krył zadowolenia z gry swoich zawodników, choć przyznał, że było wiele niewykorzystanych okazji na podwyższenie wyniku. Jednak podczas konferencji prasowej z uśmiechem na twarzy zaznaczył, że długo czekał na taki rewanż.

– Przed meczem głośno mówiłem, że to rywalizacja o znacznie więcej niż tylko o trzy punkty. To mecz o to, kto będzie chodził z podniesioną głową. Znamy historię ostatnich spotkań i relacje, jakie panują w środowiskach kibicowskich, dlatego bardzo chcieliśmy wygrać sportową rywalizację – dodaje.
Ostatni wyjazdowy mecz tego sezonu Słupszczanie rozegrają w piątek, 13 czerwca o godzinie 13.00 z Arką Gdynia.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/ua








