Setki kibiców, koledzy z boiska, trenerzy, a także rodzina i przyjaciele pożegnali Mateusza Bąka. Były bramkarz Lechii Gdańsk spoczął na Cmentarzu Komunalnym w rodzinnym Pruszczu Gdańskim. Zmarł 2 sierpnia w wieku zaledwie 43 lat.
Mateusz Bąk stał się legendą Lechii – klubu, w którym spędził kilkanaście lat, awansując od A-klasy do ekstraklasy. Mimo krótkich epizodów piłkarskich w Portugalii i Bułgarii oraz Wiśle Płock i Podbeskidziu Bielsko-Biała, na zawsze pozostał wierny biało-zielonym barwom.
– Mieliśmy taki zwyczaj, że po meczach – czy wygranych, czy przegranych – drugi mecz graliśmy jeszcze przy kolacji. Mati zawsze siedział z nami, choć wielu z nas było starszych od niego. Zawsze był dobrym bramkarzem i dobrym kolegą, a przy tym bardzo wrażliwym chłopakiem – wspominał go kolega z czasów gry w Lechii, Robert Sierpiński.
– Bardzo fajny człowiek. Szkoda, naprawdę szkoda. Piłkarsko bardzo dynamiczny, skoczny bramkarz na linii. Mogę mówić o nim tylko dobrze – dodał inny były kolega z drużyny, Jacek Manuszewski.
Numer 24, z którym grał „Bączek”, został zastrzeżony przez Lechię. Nie zagra z nim już żaden zawodnik.
Uroczystości pogrzebowe obserwował Włodzimierz Machnikowski. Posłuchaj:
Włodzimierz Machnikowski/kw/mrud








