W siódmej kolejce piłkarskiej pierwszej ligi Arka Gdynia podejmowała u siebie ŁKS Łódź. Losy spotkania rozstrzygnęły się w drugiej połowie meczu. Ostatecznie po golach Filipa Walusia dla Arki i Artura Craciuna dla ŁKS-u oba zespoły podzieliły się punktami.
Pierwsza połowa nie należała do najatrakcyjniejszych. Żadna ze stron nie stworzyła pod bramką rywali klarownego zagrożenia. Kiedy już udało się dostarczyć piłkę na dogodną pozycję, wówczas na drodze futbolówki stawał obrońca albo jeden z golkiperów.
MOCNE OTWARCIE
Pięć minut po zmianie stron stan 0-0 przeszedł do historii. Z lewej strony Dawid Gojny wbiegł w pole karne i miękką wrzutką znalazł na skraju szesnastki Filipa Walusia. Pomocnik Arki uderzył mocno i precyzyjnie – Damian Weglarz musiał wyciągać piłkę z siatki ŁKS-u. Pięć minut później mogło być już 2-0. Na intensywny rajd, niemal przez całą długość boiska, zdecydował się Serafin Szota. Przeszywającym podaniem wypuścił na wolne pole Gutkovskisa. Łotysz nie wykorzystał jednak sytuacji, bo skutecznie interweniował bramkarz ŁKS-u.
RZUT KARNY NA WAGĘ REMISU
W 86. minucie większość kibiców z ponad ośmiotysięcznej publiczności oczekiwała końcowego gwizdka i kompletu punktów w Gdyni. Piłkarska rzeczywistość miała jednak inny scenariusz. Serafin Szota dopuścił się faulu w polu karnym na Karolu Podlińskim. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a gola na wagę punktu dla ŁKS-u zanotował Artur Craciun.
Na domowe zwycięstwo Arka czeka od 17 sierpnia. Kolejna szansa na triumf przed własną publicznością nie nadejdzie zbyt szybko. Najbliższy ligowy mecz Arki u siebie zaplanowano na 10 października. Rywalem zespołu Marka Jarolima będzie Polonia Warszawa.
Karol Pius








