Charytatywny rajd rowerowy ruszył z Gdańska do Krakowa

Mają 9 dni i do przejechania 1100 kilometrów. Z Gdańska ruszył rowerowy Rajd Babci Aliny. Jego uczestnicy dojadą do Krakowa. Odwiedzą po drodze 7 hospicjów, którym przekażą sprzęt od Fundacji Babci Aliny. To też promowanie idei wolontariatu – mówi jedna z organizatorek Ewa Holender. Ekipa dziennie przejedzie średnio ponad 100 kilometrów. – W pierwszym roku było nad 10, teraz jest 20. Jadą ludzie z Polski, z Anglii, z Kanady i z USA. Przed wyprawą kontaktujemy się z hospicjami i pytamy, jaki sprzęt jest im potrzebny. To są między innymi łóżka, materace przeciwodleżynowe. Gdańskie hospicjum imienia księdza Eugeniusza Dutkiewicza dostało od Fundacji sprzęt za ponad 8 tysięcy złotych. To między innymi ciśnieniomierze dla małych dzieci, pulsoksymetry, termometry i pieluchy.

Rajd wyruszył w Polskę już szósty raz. Są tacy, którzy uczestniczą w nim od początku. – Do wyprawy trzeba się przygotować. Ale jedynym wymaganiem jest, aby każdy uczestnik czuł się na siłach przejechać średnio 40 km przez 2 godziny po płaskiej trasie. Najtrudniejszy będzie oczywiście etap górski. Mamy trzy takie etapy. Trzeba będzie się wdrapać. Ale damy radę. Najpiękniejsze są chwile w hospicjach. Nie można się tak obudować psychicznie, żeby tego nie czuć. Te momenty są naprawdę wzruszające. Ludzie czekają na nas. Oni na ten czas zdrowieją, mówi Andrzej Brzóska, wolontariusz z hospicjum i uczestnik rajdu. Za ekipą jedzie wóz techniczny, który przewozi dary dla innych hospicjów w Polsce.

js/rs
Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj