Wstrzymają połowy na Bałtyku? „To konieczność. Za dwa lata morze będzie martwe”

– Należy wstrzymać połowy paszowe na Bałtyku. Powinny odbywać się tutaj tylko połowy konsumpcyjne i to pod szczególnym nadzorem – uważają rybacy. Ich apel związany jest z katastrofalnym stanem zasobów rybnych morza.

W mediach coraz częściej pojawiają się informacje o planie czasowego wstrzymania połowów na Morzu Bałtyckim. Kraje z naszego regionu miałyby wstrzymać połowy na okres pięciu lat. W tym czasie za postój w portach rybacy mieliby otrzymać rekompensaty.

KRYZYS PRZEZ ZŁE DECYZJE

– Jest potrzeba zamknięcia Bałtyku – mówi portalowi gospodarkamorska.pl Andrzej Rekowski, armator kutra UST-118. – Nie jest tak, że my chcemy tej decyzji, ale jest to konieczność, która uratuje to, co zostało w morzu. Nie ma innego wyjścia. W latach dziewięćdziesiątych Unia Europejska zamknęła Morze Północne na pięć lat i wprowadziła ochronę dorsza. Jest to więc możliwe. Przy takiej eksploatacji jak dzisiaj, nie ma nadziei, że Bałtyk się odrodzi. Morze Bałtyckie nie jest przeznaczone na połowy paszowe. Powinny się tu odbywać tylko połowy konsumpcyjne i to pod szczególnym nadzorem. Dlatego chcemy całkowitego, dożywotniego zakazu połowów paszowych na Bałtyku i zakazu połowów trałowych w strefie przybrzeżnej, oraz czasowego zamknięcia morza.

Zdaniem Andrzeja Rekowskiego błędem w zeszłym roku było zmniejszenie wymiaru dorsza z 38 na 35 cm. Ta decyzja pogorszyła sytuację z rybą. Rybacy po dwóch dnia rejsu są w stanie przywieźć około 4-5 skrzynek dorsza i flądry.

WSZYSTKO W RĘKACH KE

Grzegorz Hałubek, doradca do spraw rybołówstwa Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej jest przekonany, że wkrótce zapadną odpowiednie decyzje. – W tej chwili na Bałtyku mamy do czynienia z sytuacją, kiedy nie ma ryb tarłowych i konsekwencję tego, czyli brak narybku. Komisja Europejska będzie musiała podejmować jakieś działania, aby to naprawić – mówi portalowi doradca ministra.

Zdaniem urzędnika, w Bałtyku doszło do sytuacji, że ryby są zagłodzone i nie mają co jeść. – To duży problem dla Komisji Europejskiej, która musi na nowo wprowadzić regulacje. Historia zna wiele rozwiązań tego problemu. Nie chciałbym nic narzucać, ale wnioski nasuwają się same – dodaje.

ISTNIEJĄ ODPOWIEDNIE MECHANIZMY

Grzegorz Hałubek zauważa również, że rybołówstwo, podobnie jak rolnictwo, wyposażone jest w odpowiednie mechanizmy finansowe, które są uruchamiane w przypadku problemów ekologicznych. Chodzi o rekompensaty lub dopłaty do hodowli i połowów.

– Jesteśmy w przededniu uruchomienia funduszu, który będzie mógł wspierać rybaków. Ponieważ kryzys w rybołówstwie jest poważny, część rybaków może szykować się na całkowitą zmianę branży i na to też powinny znaleźć się pieniądze – uważa.

WSTRZYMANIE POŁOWÓW JUŻ ZA MIESIĄC?

Według nieoficjalnych informacji, pierwszy, czasowy postój rybaków planowany jest już w kwietniu. Wstępnie mówi się o miesiącu lub dwóch całkowitego postoju, za który rybacy otrzymaliby rekompensaty. Nie znamy jednak szczegółów tego projektu. Nie wiadomo również, jak na wstrzymanie połowów zareaguje branża przetwórstwa ryb.

Zdaniem rybaków i urzędników z ministerstwa, jeżeli nie podejmie się żadnych działań, za dwa lata Bałtyk stanie się martwym morzem.

gospodarkamorska.pl/mmt

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj