Ponad 200 osób: rodziców, uczniów, nauczycieli i mieszkańców dzielnicy Osowa pojawiło się w niedzielę wieczorem na spotkaniu w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2. W związku z planowaną reformą edukacji, miasto zaproponowało przeniesienie liceum nr 24 na Osowej do wygaszanego gimnazjum nr 20 na Przymorzu. Społeczność szkolna protestuje i nie zgadza się na takie rozwiązanie. Uczniowie liceum są załamani. W rozmowie z naszą reporterką nie kryli łez.
CO MIAŁOBY SIĘ ZMIENIĆ?
7 grudnia gdańscy urzędnicy przedstawili dyrektorom szkół plany dotyczące reorganizacji sieci szkół w Gdańsku. Zmiany są konieczne w związku z planowaną reformą edukacji i likwidacją (wygaszaniem) gimnazjów.
W przypadku Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 na gdańskiej Osowej propozycja jest następująca: liceum nr 24 przeniesione ma zostać do budynku przy ul. Zgody II, w którym dziś znajduje się gimnazjum nr 20. Gimnazjum zostanie wygaszone, a w budynku przy ul. Wodnika powstać miałaby szkoła podstawowa od zerówek.
„ZBURZY SIĘ TO, CO PRZEZ WIELE LAT BUDOWALIŚMY”
Z kwestią podstawówki nikt nie polemizuje – utworzenie szkoły jest konieczne, ponieważ w osowskiej podstawówce nr 81 jest już bardzo mało miejsca. Gdy dojdą klasy siódme i ósme, miejsca zabraknie całkowicie. Nauczyciele nie zgadzają się jednak z kwestią utworzenia podstawówki od zerówek. Oznaczałoby to, że w nowym roku szkolnym w budynku uczyłyby się tylko maluchy i uczniowie wygaszanego gimnazjum.
– Oznacza to, że przez cztery lata wszyscy przedmiotowcy z naszej szkoły będą niepotrzebni, a za cztery lata będziemy ich szukać. Zburzy się to, co przez wiele lat budowaliśmy. Nasza marka, solidność, profesjonalność. To się wszystko zburzy, a po czterech latach będzie znowu potrzebne – zauważa Marzena Majerowska, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Gdańsku Osowej.
NIE MA ZGODY NA PRZENIESIENIE NA PRZYMORZE
Przede wszystkim zaś społeczność szkolna nie zgadza się na przeniesienie liceum z Osowej na Przymorze. Rodzice i uczniowie jednym tchem wymieniają zalety szkoły: 100 procent zdawalności matur, przystosowana infrastruktura i przede wszystkim bliskość – to jedyne liceum publiczne po tej części Obwodnicy Trójmiasta. Uczą się tu nie tylko uczniowie z Osowej, ale również z Chwaszczyna, Banina czy Żukowa.
– Jesteśmy oburzeni, bo likwidacja szkoły jest nieracjonalna ekonomicznie i niesprawiedliwa dla naszych dzieci. Dla mnie to jest bardzo krzywdzące, bo odbiera się naszym dzieciom prawo wyboru szkoły. Takie prawo przecież miał każdy gdańszczanin, a nasze dzieci stawiane są przed faktem. Przeraża mnie to, że w szkole na Przymorzu jest wszystko nieprzygotowane. To jest jakiś eksperyment na dzieciach – mówi jedna z matek.
– Jeśli ten projekt zostanie zrealizowany, 40 procent naszych nauczycieli straci pracę. Nie godzimy się na to. W zamian proponujemy utworzenie podstawówki, bo ta w dzielnicy jest niezbędna, ale nie tylko od zerówek. Chcemy, by były u nas też starsze klasy. Chcemy też zachować liceum. Nasza szkoła jest bardzo duża. Mamy wyliczenia, które pozwalają nam obie szkoły w jednym budynku utrzymać. Są osobne wejścia, możemy liceum i szkołę podstawową oddzielić – dodaje dyrektor Majerowska.
Rodzice podkreślają, że szkoła średnia na Osowej przystosowana jest dla uczniów niepełnosprawnych. – Gdzie te dzieci potem będą dojeżdżać i jak? Nie wyobrażam sobie tego – mówi mama niepełnosprawnej uczennicy. I dodaje: – Dojazd z Osowej do miasta rano zajmuje nawet dwie godziny. To czas, który nasze dzieci mogą przeznaczyć na naukę, a nie jazdę w korku.
WICEPREZYDENT CZEKA NA ARGUMENTY
Wiceprezydent Gdańsk Piotr Kowalczuk podkreśla, że do 15 grudnia czeka na racjonalne argumenty od wszystkich placówek, w których mają zostać przeprowadzone zmiany.
– Oburzenie jest zbędne, bo my czekamy na merytoryczne opinie. Nasza propozycja była taka – liceum przynosimy do większego budynku, by mogło się rozwijać. Łączymy kadry, by tworzyć nową przestrzeń edukacyjną. Jeśli liceum zostanie tu, gdzie jest, to będzie niewielkie. Z ogromnym spokojem czekam na wszystkie opinie – mówi Piotr Kowalczuk.
Uczniowie liceum są załamani. W rozmowie z naszą reporterką nie kryli łez.
Zapraszamy do wysłuchania reportażu Eweliny Potockiej:
Ewelina Potocka/mar







