Takiego znaleziska na dnie starej szafy pan Roman Kotłowski z Bolszewa się nie spodziewał. Robiąc porządki w należącej do niego dawnej elektrowni wodnej, znalazł skrzynię pełną nienaruszonych leków.
Pan Roman z Bolszewa pokazał naszemu reporterowi starą i zakurzoną skrzynkę wypełnioną niemal po brzegi nienaruszonymi lekami. Był tam m.in. olejek kamforowy, a także ampułki do wykonywania zastrzyków. Zdaniem pana Romana leki pochodzą z 1945 roku, a do Bolszewa przywieziono je ze szpitala na ul. Łąkowej.
SKRZYNKA NIEOTWIERANA PRZEZ KILKADZIESIĄT LAT
– Od razu zacząłem podejrzewać, że pochodzą z Łąkowej. Mój ojciec, gdy wrócił z wojny, został poproszony przez swoją siostrę zakonnicę, aby wywiózł inne zakonnice pracujące w tym szpitalu do Niemiec. Ojciec załatwił ciężarówkę i w tajemnicy przetransportował je za granicę. Siostry zabrały w trasę tylko najpotrzebniejsze rzeczy, co oznacza, że część przedmiotów została w naszym domu. Wśród nich ta nieotwierana przez kilkadziesiąt lat skrzynka z lekami – tłumaczy pan Roman.
SKRZYNKA TRAFI DO MUZEUM II WOJNY ŚWIATOWEJ
Nasz reporter przekazał ten wyjątkowy zbiór do Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Ekscytacji nie ukrywał rzecznik instytucji Aleksander Masłowski. – Jest to coś niesamowitego. Oczywiście to znalezisko wymaga dokładniejszego badania, ale już na pierwszy rzut oka widać, że jest to coś oryginalnego. To cud, że leki przetrwały, w takim stanie przez tyle lat. Bardzo cieszymy się, że trafiły do naszego muzeum. Dla takiego znaleziska nie ma lepszego miejsca – mówi.
Skrzynka trafi do muzealnych zbiorów, a w przyszłości być może będzie można ją oglądać na którejś z wystaw.
Więcej w materiale Sylwestra Pięty:
Sylwester Pięta/pOr
Fot. Sylwester Pięta