Jerzy Owsiak: W niedzielę na krótko zatrzymaliśmy finał

W niedzielę na krótko zatrzymaliśmy finał – mówił w specjalnym oświadczeniu szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak w związku z atakiem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Nie wahamy się, aby zmienić nastrój, aby o tym mówić – podkreślił.

– Ktoś wpada na scenę i dźga nożem człowieka, który na tej scenie jest z nami, pracuje. Nie umiem na to zareagować inaczej, jak tym, o czym teraz mówię. Mogę tylko podziękować tym wszystkim, którzy jednoznacznie (zareagowali), wszystkim politykom z każdej strony sceny politycznej – pierwszy zrobił to pan minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński, który się temu przeciwstawia – mówił Owsiak.

– Tylko pamiętajcie szanowni państwo, byliśmy świadkami łamania rąk kobietom, które próbowały protestować przeciwko czemuś, nieważne, czy przeciwko za dużej ilości masła w maśle, cukru w cukrze. Nie można łamać rąk, nie można ich wyłamywać i nie można tego robić, a następnie nie wyjaśniać tego przez rok – kontynuował.

SPRZECIWIAMY SIĘ ZDECYDOWANIE

Jak mówił, w niedzielę ponownie na krótko zatrzymany został finał. – Życie pisze różne scenariusze i taki napisało dzisiaj. Nie wahamy się, aby zmienić nastrój, aby o tym mówić, aby sprzeciwić się temu zdecydowanie – podkreślił szef WOŚP.

– Nie bądźmy obojętni. Ten finał jeszcze trwa, wrócimy tam i będziemy (…) robili wszystko, żeby go zakończyć jak najbardziej optymistycznie. 66 mln 325 tys. 681 zł i bardzo proszę, żeby nikomu nie wyszło z ust, że zajmuję się polityką. Mam 65 lat, na litość boską, kiedy 27 lat temu rozpoczynaliśmy orkiestrę, bawiliśmy się nią jak dzieciaki, bo była dziecinna, bo była szalona, bo była zwariowana. Przez dwa lata nikomu nie przyszło do głowy, jak o nas pisać, bo nikt nie wiedział jak. Taki zaskok. A później +Róbta, co chceta, czyli rozwalajcie wszystko, anarchizm+ a potem wszystko, co mogliście przylepić do mnie było przylepione – mówił Owsiak.

Atak na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza przeprowadził mężczyzna, który podczas odliczania do „Światełka do nieba” o godz. 20.00 wtargnął na scenę.

PAP/mmt

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj