Roman Paszke i Marcin Ślęzak jako pierwsi przekroczyli linię mety PGE Baltica Race 2026, kończąc trasę w środę o godz. 7:35. O ostatecznej kolejności zadecyduje przeliczenie czasów według formuły ORC, po ukończeniu wyścigu przez pozostałe jachty.
Kapitan Roman Paszke i Marcin Ślęzak zameldowali się na mecie w środę o 7:35 czasu lokalnego jako pierwsi. Jacht, którym płynęli żeglarze, to superszybka jednostka, pozwalająca osiągać maksymalne prędkości na wodzie. Kolejne jachty spodziewane są w czwartek i piątek. W regatach biorą też udział dwie kobiety.
Jak podkreślają organizatorzy, pierwsze miejsce na mecie nie oznacza zwycięstwa w regatach. Załoga startowała w grupie ORC A, w której o kolejności decyduje czas przeliczony według formuły ORC, uwzględniającej parametry pomiarowe każdego jachtu. Szybsze jednostki mają wyższy przelicznik i oddają czas wolniejszym, dlatego ostateczna klasyfikacja będzie znana dopiero po ukończeniu wyścigu przez pozostałe załogi i wykonaniu przeliczeń. Wyniki pozostaną nieoficjalne do upływu czasu protestowego. Kapitan Paszke jest jednak dobrej myśli i jego zdaniem nie ma możliwości, by ktoś w grupie A był sklasyfikowany wyżej od niego.
Organizatorem regat jest IRS Sailing Team Gdańsk, który prowadzi te zawody drugi rok – w 2025 roku pod nazwą IRS Gotland Cup. Wydarzenie należy do cyklu DoubleHanded Offshore Racing. Jednym z partnerów PGE Baltica Race jest fundacja Baltic Energy, której założycielami są Roman Paszke i Marcin Ślęzak. Za przebieg wyścigu, klasyfikację i rozpatrywanie protestów odpowiada niezależna komisja regatowa pod kierunkiem sędziego hłównego Barbary Grabarz.
Anna Rębas/mat. pras./ua/mrud








