Ponad 82 tys. zł zaległych alimentów na dzieci ma średnio jeden dłużnik alimentacyjny z Elbląga. To o 37 proc. więcej niż wynosi średnia krajowa. Takie dane na koniec czerwca tego roku podał BIG InfoMonitor.
Liderem zestawienia, jeśli chodzi o liczbę dłużników jest Warszawa (8 tys. osób), jednak pod względem średniej kwoty długu na osobę niechlubne pierwsze miejsce na podium zajmuje Elbląg. Jak wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor, przyczynami tak dużego zadłużenia Elblążan są: brak dobrze płatnej pracy w mieście, częsta emigracja zarobkowa oraz praca „na czarno”, która uniemożliwia skuteczną egzekucje alimentów przez komorników.
TO KRADZIEŻ PRZYSZŁOŚCI WŁASNEGO DZIECKA
– Myślę, że w Polsce jest ogromny problem kulturowy braku wyraźnej stygmatyzacji osób, które rzetelnie nie wywiązują się ze swoich obowiązków alimentacyjnych. Tak naprawdę to jest jak gdyby kradzież przyszłości własnego dziecka. To nie tylko słabszy dostęp do edukacji, spowodowany brakiem dochodów na podnoszenie kompetencji językowych czy informatycznych. Chodzi też o aspekt funkcjonowania bieżącego. Dziecko może mieć trochę gorsze ubrania i to też w dzisiejszym świecie jest stygmatyzowane. Dzieci mogą mieć też problemy natury psychologicznej – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski.
Dla porównania w Słupsku średnie zadłużenie alimentacyjne jednej osoby jest o połowę niższe niż w Elblągu. Dane o zadłużeniu przekazują do Biura Informacji Gospodarczej wszystkie samorządy w kraju.
Marek Nowosad/kw








