Sąd w Wejherowie aresztował 33-letniego Marcina R. podejrzanego o spowodowanie wypadku, w którym zginął 10-letni chłopiec. Kolejnych trzech nastolatków zostało rannych, jednemu lekarze musieli amputować nogę.
Sąd zdecydował, że podejrzany będzie w areszcie przez trzy miesiące. Wcześniej usłyszał zarzuty spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, nieudzielenia pomocy ofiarom oraz kierowania pod wpływem alkoholu i środków odurzających. Z badań krwi wynika, że miał 1,3 promila alkoholu. Jak poinformowała prokurator rejonowa w Wejherowie Iwona Wojciechowska-Kazub, Marcin R. nigdy nie miał prawa jazdy i był wcześniej karany.
– Nie miał uprawnień do kierowania pojazdami. Był uprzednio karany za podobne przestępstwo na terenie innego kraju. W związku z tym wystąpiliśmy w drodze pomocy prawnej do władz Danii o nadesłanie dokumentów związanych z tamtą karalnością, ponieważ ma to wpływ na ewentualne zmiany zarzutów w naszej sprawie – wyjaśniła prokurator.
Do tragedii doszło we wtorek wieczorem. Według śledczych Marcin R. staranował grupę chłopców i uciekł. Policja zatrzymała go pod Kościerzyną. Grozi mu nawet 20 lat więzienia.
Czytaj również: Zabił 10-latka i uciekł, teraz usłyszał zarzuty. Sprawcy wypadku w Łebieńskiej Hucie grozi 20 lat więzienia
Grzegorz Armatowski/ua








