W czasie, kiedy szpital w Miastku oficjalnie zamykał oddział chirurgii, leczeni byli tam pacjenci prywatnej spółki lekarskiej. Wirtualna Polska pisze dziś o niecodziennym procederze w tej placówce.
Na zawieszonym z braku lekarzy oddziale chirurgicznym szpitala w Miastku prywatna spółka Spine w latach 2024-2025 zoperowała około pół tysiąca pacjentów. To wstępne dane, bo brakuje oficjalnych informacji z części roku 2025.
Zabiegi przeprowadzano w czasie, gdy formalnie z braku personelu medycznego oddział chirurgiczny był zawieszony. W sumie taka decyzja wobec problemów kadrowych zapadała dziesięć razy w czasie nieco ponad roku i formalnie ten oddział nie działał przez ponad pięć miesięcy. Tak zwani zwykli pacjenci musieli szukać pomocy w innych szpitalach.
Jednak lekarze z prywatnej spółki Spine przeprowadzali zabiegi neurochirurgiczne mimo zawieszenia działalności chirurgii. Na nieczynnym oficjalnie oddziale leczeni byli pacjenci, których wykazywano jako poddawanych pełnej hospitalizacji. Umowa ze szpitalem była tak skonstruowana, że 65 proc. wartości zabiegu trafiało do prywatnej spółki, a 35 proc. do kasy szpitala. NFZ uznał, że lekarze ze Spine wpisywali droższą procedurę zamiast tańszej i fundusz miał na na tym stracić w krótkim czasie ponad 13 mln zł. Teraz zażądał zwrotu tej kwoty od szpitala w Miastku.
Miejscowa placówka przestała de facto działać. Funkcjonuje tylko Zakład Opiekuńczo-Leczniczy. Szpitalna spółka ma około 55 mln złotych długu, nie płaci pensji w całości około 300 pracownikom od kilku miesięcy. Prezes podała się do dymisji i jak dotąd nie ma decyzji władz samorządowych w sprawie upadłości czy likwidacji spółki.
Pacjenci są odsyłani do innych szpitali. Część radnych chce referendum w sprawie odwołania burmistrza Miastka Jerzego Wójtowicza.
Przemysław Woś/mrud








