Na Bałtyku nadal trwa akcja Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, związana z odholowaniem jachtu morskiego, który wczoraj osiadł na mieliźnie. Do zdarzenia doszło zaledwie kilkanaście metrów od plaży w Ulini w gminie Wicko. Z uwagi na złe warunki pogodowe służby musiały przerwać działania, ponieważ jednostka nabierała wody.
Jak informuje Przemysław Soiński, rzecznik SAR-u, Brzegowa Stacja Ratownicza w Łebie otrzymała zgłoszenie dotyczące jachtu, który osiadł na mieliźnie w czwartek o godz. 14:31.
– Na pokładzie znajdowały się cztery osoby oraz pies. Do działań skierowano ratowników BSR Łeba, łódź ratowniczą R-15 oraz statek ratowniczy „Monsun”. Jacht znajdował się na bardzo płytkiej wodzie, co utrudniało bezpieczne podejście jednostek ratowniczych – relacjonuje.
EWAKUACJA NA LĄD
W trakcie działań okazało się, że w wyniku uszkodzenia okna, jacht zaczął nabierać wody. Z tego powodu na pokładzie zostały dwie osoby i ratownicy morscy, którzy pomagali w odpompowaniu jej i zabezpieczeniu jednostki przed ewentualnym przechyleniem się na burtę. Pozostała część załogi – wraz z psem – została ewakuowana na łódź ratowniczą i bezpiecznie przetransportowana na brzeg.
Sebastian Kluska, dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, podaje, że akcja wydobywania jachtu trwała w czwartek do północy, ale mimo tego jednostki nie udało się odholować.
– Przeszkadzały nam w tym trudne warunki pogodowe. Obecnie jesteśmy na etapie konsultacyjnym, chcemy ten jacht wyciągnąć możliwie bez uszkodzeń z naszej strony. Prawdopodobne jest zaangażowanie koparki, ale czekamy na zgodę właściciela jachtu – wyjaśnia Kluska.
WYKOPIĄ RÓW W MORZU
Jacht o wartości ponad 8 mln zł znajduje się obecnie zaledwie kilkanaście metrów od plaży w Ulini. Dużym utrudnieniem dla ratowników podczas akcji holowania jest jego waga, która wynosi aż 40 ton. Ratownicy planują przy użyciu specjalistycznej koparki wykopać tzw. rynnę w płyciźnie – to umożliwi im odwrócenie jednostki w kierunku morza, co ułatwi akcję wyprowadzenia jachtu z mielizny.
KOMISJA BADAŃ WYPADKÓW MORSKICH
Na miejscu zdarzenia pojawiła się również policja. Funkcjonariusze na wniosek ratowników morskich przeprowadzili badanie trzeźwości skippera, które wykazało, że był trzeźwy.
– Nasi funkcjonariusze pojawili się na miejscu po godzinie 17:00, kiedy prowadzona była już zaawansowana akcja ratunkowa. Cała załoga jachtu znajdowała się już na brzegu, dlatego możliwe było przebadanie dwóch sterników na zawartość alkoholu w organizmie. Obaj byli trzeźwi – podaje asp. szt. Marta Szałkowska z Komendy Powiatowej Policji w Lęborku. .
Na razie nie są znane koszty akcji ratunkowej. Wiadomo że zapłaci za nie właściciel jachtu. Wyjaśnieniem okoliczności zdarzenia zajęła się także Państwowa Komisja Badania Wypadków Morskich.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/kw








