Dzieci z Rodzinnego Domu Dziecka w Malborku protestują przeciwko decyzji starosty Piotra Szwedowskiego. Lokalna władza chce przejąć ich placówkę, od pięciu lat prowadzoną przez Fundację „Rodzinny Gdańsk”. Starosta nie daje się przekonać, że podopieczni czują się w niej jak w prawdziwym domu i zamierza poprowadzić dom po swojemu. Dzieci zamieściły w mediach społecznościowych film z apelem o pomoc.
Fundacja „Rodzinny Gdańsk” prowadzi dwa domy dziecka w Malborku. Sprawuje pieczę nad dziećmi od 5 lat. Dyrektorka Aleksandra Krefta opowiada, jak jej fundacja wygrała konkurs i przejęła opiekę nad dziećmi w zaniedbanych placówkach.
– Dzieci bywały głodne, zapuszczone domy wymagały odnowienia, wychowawcy nie interesowali się losem dzieci, nie budowali z nimi prawdziwych więzi, nie zajmowali się ich losem poza godzinami swojej pracy. Wprowadziliśmy program naprawczy. Teraz możemy powiedzieć, że dzieci w rodzinnych domach dziecka czują się, jak w prawdziwych rodzinach – dodaje Aleksandra Krefta.
STAROSTA CHCE ZMIAN MIMO POZYTYWNEJ OCENY
Starosta przyznaje, że fundacja wywiązuje się ze swoich obowiązków bardzo dobrze, ale chce, żeby domy dziecka prowadzone przez „Rodzinny Gdańsk” przeszły pod zarząd Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Malborku. Pięcioletni kontrakt fundacji z miastem kończy się w kwietniu i władze powiatu nie są zainteresowane jego przedłużeniem. Dzieci obawiają się o swoją przyszłość i protestują przeciwko takiej decyzji.
– Stracimy naszych obecnych opiekunów i jak dawniej zaczną się nami zajmować „pracownicy instytucji”. Starostwo deklaruje, że obecni opiekunowie mogą pozostać, jednak większość z nich nie chce pracować w strukturach jednostki powiatowej – mówią podopieczni fundacji.
– Opieka fundacji „Rodzinny Gdańsk” oznacza, że jesteśmy wysłuchani, nareszcie czujemy, że komuś na nas zależy –podkreślają dzieci w prośbie o pomoc zamieszczonej w mediach społecznościowych.
SPÓR O PRZYSZŁOŚĆ I STANDARDY OPIEKI
– Wszystko robimy dla dobra dzieci, bo to najbardziej leży nam na sercu – mówi starosta Piotr Szwedowski.
Dzieci nie wierzą w te zapewnienia, mają znajomych w placówce prowadzonej przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie i wiedzą, że tam jest inaczej niż u nich. W Malborku funkcjonują trzy rodzinne domy dziecka. Dwa z nich prowadzi „Rodzinny Gdańsk”, jeden jest zarządzany przez PCPR.
Fundacja „Rodzinny Gdańsk” prowadzi dziesięć domów dziecka na Pomorzu. Jest bardzo dobrze oceniana przez kontrole urzędu wojewódzkiego. Jak przyznaje Aleksandra Krefta, to pierwsza taka sytuacja, gdy władze powiatu rezygnują z ich wysokich standardów opiekuńczych.
CZY W TLE SĄ PIENIĄDZE?
– To raczej powiaty proszą nas o prowadzenie placówek, niestety odmawiamy, bo nie chcemy być kombinatem, w którym nie znamy naszych podopiecznych. Dla nas ważne są nie tylko potrzeby materialne dzieci, ale też emocjonalne – dodaje.
Czy chodzi o pieniądze? Z ust starosty nasz dziennikarz nie usłyszał, że powiat chce zaoszczędzić na opiece nad dziećmi. Fundacja zapewnia, że ich koszty opieki są najniższe w województwie.
Posłuchaj rozmów przeprowadzonych przez Włodzimierza Raszkiewicza w Malborku:
Włodzimierz Raszkiewicz/mp








