Szansa na rozwój gospodarczy Żuław oraz zwiększenie bezpieczeństwa militarnego i żywnościowego Polski. Takie korzyści miałaby przynieść realizacja projektu „Kolej na Żuławy”.
W Starostwie Powiatowym w Elblągu w sprawie projektu spotkali się parlamentarzyści z różnych stron sceny politycznej, samorządowcy oraz eksperci z branży kolejowej. Planowany szlak miałby połączyć Gdańsk z Elblągiem przez Olszynkę, Wiślinkę, Cedry Wielkie, Nowy Dwór Gdański i Jazową.
– Mówimy o stworzeniu stacji kolejowej na Olszynce, Park and Ride’zie na wysokości Wiślinki, Cedry, Dworek, Nowy Dwór Gdański z węzłem integracyjnym. Wymieniamy też Jazową i węzeł, który mógłby powstać – Elbląg-Zachód – podkreśla Paweł Wojciechowski, autor obywatelskiego projektu „Kolej na Żuławy”,
WALKA Z WYLUDNIENIEM I NIŻEM DEMOGRAFICZNYM
Barbara Ogrodowska, starosta nowodworska uważa, że realizacja projektu „Kolej na Żuławy” może zatrzymać wyludnianie i niż demograficzny.
– Może również pozwolić ożywić nas gospodarczo. Jesteśmy jednak w takiej niechlubnej statystyce z bardzo wysokim bezrobociem – podkreśla.
– Do Gdańska do pracy codziennie dojeżdża 6000 ludzi. Każdy z nich mógłby oszczędzić godzinę dziennie – dodaje senator Jerzy Wcisła, który pod koniec ubiegłego roku złożył wniosek do ministerstwa infrastruktury o przeanalizowanie opłacalności takiej inwestycji.
KONIEC WYKLUCZENIA KOMUNIKACYJNEGO
Paweł Cywiński, pełnomocnik ministra rolnictwa ds. Żuław, podkreśla z kolei, że projekt oznacza koniec wykluczenia komunikacyjnego dla Nowego Dworu Gdańskiego.
– Jest to w tym momencie jedyne miasto powiatowe w województwie pomorskim, do którego nie dociera połączenie kolejowe – mówi.
POCIĄG NA LINII KOLEJOWEJ NUMER 256
Potrzeby mieszkańców w nieznacznym stopniu może zaspokoić pociąg na nieczynnej linii kolejowej numer 256 między Szymankowem a Nowym Dworem Gdańskim.

Michał Tusk z departamentu infrastruktury Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku podkreśla, że jednostka czeka na ruch zarządcy. W zeszłym roku spółka PKP Polskie Linie Kolejowe rozpoczęła wycinkę krzaków.
– Czekamy, aż dostosuje ją do takiego stanu, żeby rzeczywiście można było tam realizować przewozy. Potrzebujemy około półtora roku na to, żeby przygotować i ogłosić przetarg. Przepis mówił o tym, że postępowanie musi być ogłoszone na rok przed rozpoczęciem przewozów – dodaje.
Koszt kolejowej inwestycji szacowany jest nawet na 9 miliardów złotych.
Mateusz Czerwiński/aKa








