Szczątki czterech osób, prawdopodobnych ofiar Marszu Śmierci więźniów KL Stutthof z 1945 roku, odnaleziono w gminie Gniewino. We wtorek uroczyście pochowano je na Cmentarzu Ofiar Marszu Śmierci w Rybnie.
Prace ekshumacyjne przeprowadzono w miejscowościach Domatówko i Tadzino, a ich organizatorami były lokalne stowarzyszenie i władze gminy.
„ŁYŻKA BYŁA NAJCENNIEJSZĄ RZECZĄ, JAKĄ MIAŁ”
W przydrożnym lesie w Domatówku odnaleziono szczątki mężczyzny. Grób znajdował się na głębokości około metra, został w pośpiechu wykopany w marcu 1945 roku- poinformował p.o. dyrektora Muzeum Stutthof Marcin Owsiński, który jako konsultant historyczny uczestniczył w tych czynnościach. Zadbano jednak, by grób znajdował się z dala od zabudowań. Przy zmarłym znaleziono łyżkę, woreczek z garścią tytoniu, wojskową fajkę oraz małe blaszane pudełeczko i dwa różne buty wojskowe o odmiennych rozmiarach.
– Łyżka była najcenniejszą rzeczą, jaką ten człowiek miał. Teraz trafi do konserwacji, a następnie prawdopodobnie do muzeum – przekazał Owsiński.
Według lokalnej społeczności zmarły to Polak z Torunia, który uciekł z kolumny ewakuowanej z obozu w Rybnie. Otrzymał pomoc od miejscowej rodziny, ale zmarł pierwszej nocy w ukryciu.
SZCZĄTKI POCHOWANO PŁYTKO
W pobliżu drogi w Tadzinie ekshumowano szczątki trzech kolejnych osób. Zmarli zostali pochowani płytko, na głębokości 20-30 centymetrów. Wynikało to prawdopodobnie z trudnych warunków zimowych na początku 1945 roku, gdy grunt był zamarznięty. Odnalezione szczątki należały do dwóch kobiet oraz mężczyzny, których tożsamości i pochodzenia nie udało się ustalić.
– Te dwie kobiety nie miały na sobie nawet butów. Zostały pochowane w resztkach odzieży cywilnej, po której zachowały się jedynie charakterystyczne guziki, jakie więźniowie naszywali na obozowe pasiaki – wyjaśnił dyrektor. Trzecia ofiara została prawdopodobnie pochowana w tym samym czasie, ale nie zachowały się relacje świadków w tej sprawie.
Odnalezione szczątki spoczęły na Cmentarzu Ofiar Marszu Śmierci KL Stutthof w Rybnie, gdzie pochowanych jest już około 700-800 ofiar z wielu lokalnych ekshumacji w latach 1945-1950. 20 września na tym cmentarzu odbędą się doroczne duże uroczystości patriotyczno-religijne.
MASZEROWALI PRZY -20 STOPNIACH CELSJUSZA
Niemiecki obóz Stutthof został założony w nadmorskiej miejscowości 2 września 1939 roku. Decyzję o jego ewakuacji podjęto 25 stycznia 1945 roku, gdy wojska radzieckie zbliżyły się na odległość 40-50 km. Szacuje się, że w ewakuacji lądowej wzięło udział około 11,5 tys. więźniów z obozu głównego oraz ponad 22 tys. osób z podobozów.
Trasa marszu więźniów z obozu centralnego wiodła przez Żuławy i Kaszuby w temperaturze sięgającej minus 20 st. C. Więźniowie z podobozów maszerowali lokalnymi drogami Pomorza i Prus Wschodnich, część z nich także ostatecznie dotarła w okolice Lęborka i Gniewina. Więźniowie pokonywali dziennie ponad 20 kilometrów w głębokim śniegu, a na nocleg zamykano ich m.in. w stodołach, oborach oraz kościołach. Wskutek wycieńczenia, głodu, chorób, zimna oraz mordów życie straciło około 17 tys. osób. Niemcy rozstrzeliwali więźniów, którzy nie byli w stanie dotrzymać kroku kolumnie lub podejrzanych o próby niesienia pomocy innym.
Dzięki pomocy udzielonej przez Kaszubów z marszu zdołało uciec około dwóch tysięcy więźniów. Ocalali z marszu lądowego dotarli do obozów ewakuacyjnych na początku lutego, a w dniach 9–12 marca 1945 roku zostali ostatecznie przejęci przez żołnierzy Armii Czerwonej. Sam obóz KL Stutthof został zajęty przez wojsko radzieckie 9 maja 1945 roku.
PAP/ua








