Trudna sytuacja w schronisku dla zwierząt w Słupsku. Brakuje wolontariuszy i pieniędzy na leki dla prawie 200 psów i kotów. Z powodu epidemii schronisko nie przyjmuje osób z zewnątrz. Ma też dużo mniejsze wsparcie ze strony darczyńców i sponsorów.
Kierownik schroniska dla zwierząt w Słupsku Marta Śmietanka powiedziała, że największy problem jest z suchą karmą. Jak oceniła, zapasów dla zwierząt wystarczy obecnie na kilka dni.
– Codziennie teraz musimy „żebrać”. Głównie tym się zajmujemy. Zawsze mogliśmy liczyć na wsparcie ze strony mieszkańców i liczymy, że i tym razem się uda – mówiła.
ZAMKNIĘTE SCHRONISKO
Marta Śmietanka podkreśliła, że duży problem z karmą dla zwierząt spowodowało zamknięcia schroniska dla odwiedzających.
– Kiedyś regularnie przychodziły do nas szkoły i na ich pomoc zawsze mogliśmy liczyć. Teraz tego nie ma i boleśnie to odczuwamy – dodała.
Zapewniała jednocześnie, że obecna sytuacja nie powoduje żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa i zdrowia zwierząt. Przyznała natomiast, że ograniczono szeroką diagnostykę większości zwierząt. Wstrzymano wyjazdy do innych miast na dodatkowe, specjalistyczne badania.
JAK POMÓC
Schronisko dla zwierząt w Słupsku prowadzi obecnie dwie zbiórki pieniędzy dla zwierząt. Pierwsza dotyczy środków na ich leczenie, druga na zakup środków higienicznych. – Karmę można natomiast dostarczać bezpośrednio do schroniska. Furtka jest zamknięta, ale ktoś od państwa odbierze jedzenie – zapewniała kierownik.
Aktualnie w schronisku dla zwierząt w Słupsku przebywa 150 psów i 50 kotów.
Posłuchaj materiału dziennikarza Radia Gdańsk:
Paweł Drożdż/ako







