Urzędnicy z gminy Kobylnica oskarżają przewodniczącego rady miasta, wiceprezydent i sekretarza Słupska o kradzież. Chodzi o tablicę z nazwą miejscowości, która od 1 stycznia stała się dzielnicą miasta. Problem w tym, że słupscy urzędnicy według prawa powinni wymienić ją dopiero po północy, a zrobili to… dzień przed.
– Sprawę zgłosiliśmy już na policję – przekazała burmistrz Kobylnicy Anna Gliniecka-Woś. – Informacje i zdjęcia otrzymałam od oburzonych mieszkańców, którzy widzieli, jak 31 grudnia rano przy drodze wiceprezydent Słupska Beata Chrzanowska, przewodniczący rady miasta Paweł Szewczyk i sekretarz Słupska Tomasz Czuczak odkręcają tablice z nazwą miejscowości Bolesławice i zmieniają ją na znaki z napisami Słupsk. To nie powinno mieć miejsca w tym dniu. Mogli to zrobić dopiero 1 stycznia. Złamali prawo, dlatego sprawę zgłosiliśmy na policję – wyjaśniła burmistrz Kobylnicy.
KONFLIKT O GRANICE NADAL TRWA
Wcześniej burmistrz zwróciła się do słupskiego ratusza z prośbą, aby tablice powróciły na swoje miejsce i wymieniono je zgodnie z obowiązującym prawem. Tak się nie stało. Prosiliśmy władze Słupska o komentarz w tej sprawie. Otrzymaliśmy odpowiedź, że udzielą go dopiero po wyjaśnieniu sprawy przez policję. Nieoficjalnie wiadomo, że Zarząd Infrastruktury Miejskiej w Słupsku zwrócił tablice do gminy Kobylnica, ale zdaniem jej pracowników to nie zamyka sprawy, którą zajmuje się już policja. Na rezultaty śledztwa nie czekają jednak mieszkańcy przejętych przez miasto Bolesławic. Rozpoczęli akcję w internecie – publikują przerobione zdjęcia słupskich urzędników z kąśliwymi komentarzami.
Wartość znaków drogowych przekracza 2 tysiące złotych. Za kradzież przedmiotów o takiej wartości grozi do 5 lat pozbawienia wolności, a w przypadku urzędników także utrata możliwości pracy w administracji publicznej.
Więcej na temat zmian na mapie administracyjnej pomorza pisaliśmy >>>TU<<<
Łukasz Kosik/mk





