Areszt dla podejrzanego o rodzinną tragedię w Ustce. 44-latek przyznał się do zabicia córki

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

Jest areszt dla podejrzanego o zabójstwo czteroletniego dziecka w Ustce. To ojciec dziewczynki. Do dramatycznego zdarzenia doszło w poniedziałek w jednym z mieszkań na terenie miasta. Piotr K. miał zabić nożem swoją córkę oraz ranić czterech innych członków rodziny. Mężczyzna przyznał się do winy.

Jak informuje prokurator Magdalena Gadoś, Sąd Rejonowy w Słupsku uwzględnił wniosek Prokuratury Okręgowej w Słupsku o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

– Sąd uwzględnił nasze przesłanki, które wskazaliśmy we wniosku, w tym grożącą wysoką karę i wysoki stopień uprawdopodobnienia podejrzenia popełnienia zarzucanych mu zbrodni, jak również obawę matactwa i wpływanie na przebieg postępowania. Efekt jest taki, że zostaje on osadzony na okres trzech miesięcy w areszcie śledczym w Słupsku – mówi.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

– Oskarżony przyznał się do winy, ale odmówił złożenia wyjaśnień. Nie odniósł się w ogóle do przebiegu zdarzenia. Ustalamy motywy Piotra K., wysłaliśmy również krew podejrzanego do badań laboratoryjnych, nadal czekamy na ich wyniki. Nie miałam w swojej karierze zawodowej podobnego typu zdarzeń. Jest to pięć zbrodni, w tym cztery usiłowania zabójstwa i jedno zabójstwo dokonane. Nie sądzę, by było wiele takich spraw w kraju – przyznaje prokurator Gadoś, na której spoczywa obowiązek wyjaśnienia wszelkich okoliczności rodzinnej tragedii. Podkreśla, że najgorsze w tej sprawie jest działanie podejrzanego na szkodę swoich dzieci.

GRAŁ W KARTY, PO CHWILI DŹGAŁ NOŻEM

Sekcja zwłok czteroletniej Amelki wykazała, że przyczyną jej śmierci były rany kłute klatki piersiowej. Policjanci i ratownicy medyczni wspólnymi siłami reanimowali dziecko przez kilka godzin, niestety ciosy okazały się zbyt głębokie. Piotr K. miał również zranić nożem 8-letniego syna, któremu udało się uciec do sąsiadów. Obecnie znajduje się pod opieką rodziny.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

– W szpitalach nadal przebywają trzy dorosłe osoby – informuje prokurator Patryk Wegner, szef Prokuratury Okręgowej w Słupsku. – To teściowie zatrzymanego i jego żona. W tej sprawie nie można mówić o żadnym racjonalizmie czy logice, nie było żadnej kłótni przed zdarzeniem, sprawca w jednej chwili grał z rodziną w karty a po chwili zaatakował bez uprzedzenia – podkreśla.

CHCIAŁ ZABIĆ ŻONĘ?

Najciężej ranna została żona zatrzymanego – Malwina K. Według relacji świadków starała się własnym ciałem chronić dzieci i rodziców. Ma liczne rany cięte i wielonarządowe obrażenia. Dopiero w środę została wybudzona ze śpiączki. Pomimo obaw lekarzy, jej stan poprawił się na tyle, że z oddziału intensywnej terapii trafiła na oddział chirurgii.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

– Chcieliśmy pomóc, ale się nie dało, ten facet to olbrzym, który na naszych oczach wyładowywał agresję na swojej żonie. Miała rany na szyi, klatce piersiowej, twarzy i nogach. To było straszne, płakać się chce, jak tylko sobie to przypomnę – mówi jeden z sąsiadów poszkodowanej rodziny.

Piotr K. od 23 lat jest funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa. W październiku przeszedł badania okresowe, w tym psychologiczne. Trwa procedura wydalenia go ze służby. Za zabójstwo grozi mu kara do dożywotniego pozbawienia wolności.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

Zobacz:

Łukasz Kosik/aKa

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj