Zagraniczny koncern zamyka fabrykę w Słupsku, w wyniku czego prawie sto osób straci pracę. Słupska fabryka produkująca zbiorniki na gaz była w rękach międzynarodowego kapitału. W ostatnim czasie jej amerykański współwłaściciel wymienił się aktywami z norweskim koncernem, w efekcie czego nowy niemal natychmiast postanowił fabrykę zamknąć – informuje Paweł Kondziela, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy.
– Otrzymaliśmy informacje o zwolnieniu grupowym firmy, która ma siedzibę w Słupsku. Jest to spółka Hexagon Agility Poland. Nie ukrywamy, że to dla nas zaskakująca i zła informacja, ponieważ pracę straci prawie sto osób. Zwolnienia będą następowały od końca lutego do końca września. W większości są to pracownicy produkcji, czyli osoby obsługujące maszyny i urządzenia. Choć zwolnienia oficjalnie będą prowadzone etapami aż do września, w rzeczywistości 70 proc. załogi straci pracę w lutym, marcu i kwietniu. Specjaliści rynku pracy z Powiatowego Urzędu Pracy w Słupsku chcą jeszcze przed falą największych zwolnień spotkać się z pracownikami likwidowanej fabryki, aby pomóc im w znalezieniu nowego miejsca zatrudnienia – zapewnia Paweł Kondziela.
Jak dodaje Marcin Horbowy z Powiatowego Urzędu Pracy w Słupsku, „jest duża szansa, że zwalniani pracownicy tego zakładu szybko znajdą nowe zatrudnienie”. – Dostaliśmy dokładną listę ich zawodów i dla większości z nich mamy gotową ofertę. Skłamałbym, twierdząc, że zwolnienie prawie 100 osób nie jest problemem i jest czymś normalnym. W najbliższym czasie będziemy starali się nawiązać kontakt z tymi osobami – zapewnia.
Obecnie z pracownikami Powiatowego Urzędu Pracy w sprawie grupowych zwolnień kontaktują się nie przedstawiciele fabryki, a kancelaria prawna.

Zdjęcie archiwalne z otwarcia działalności firmy produkującej zbiorniki gazowe (fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
WSPARCIE ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH
Dla lokalnego rynku pracy, który nie ma potencjału gospodarczego Trójmiasta, kolejne masowe zwolnienia nie tylko stanowią wyzwanie dla urzędu pracy, ale również budzą coraz większe obawy wśród przedstawicieli związków zawodowych, do których o pomoc zgłosili się zwalniani pracownicy.
– To kolejny drastyczny dowód na to, że dzieje się coś niebezpiecznego w naszym regionie, ponieważ po raz kolejny spotykamy się ze spółką zagraniczną, która dba o firmy macierzyste w swoich krajach kosztem naszych miejsc pracy. I tu trzeba zaznaczyć, że mamy informacje od zwalnianych, iż spółka nie posiadała zadłużenia, nie wykazywała strat, a nawet miała kolejne zamówienia – wyjaśnia Dariusz Piątkowski, przewodniczący regionu słupskiego NSZZ „Solidarność”.
Związkowiec przekonuje, że to kolejny niespodziewany cios dla regionu.

Zamykany zakład pracy w Słupsku (fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
NIEPOKOJĄCA TENDENCJA I NADZIEJA NA IMPULS GOSPODARCZY
W 2024 roku zlikwidowana została słupska Scania, która zajmowała się produkcją nadwozi autobusów. Decyzja ta spowodowała zwolnienia grupowe obejmujące ponad 800 pracowników. Pod koniec tego samego roku działalność zakończył inny zakład, zajmujący się produkcją części do maszyn rolniczych – w wyniku zwolnień grupowych pracę straciło prawie 90 osób.
Sławomir Koprowski, prezes Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w Słupsku, jest jednak przekonany, że rynek szybko wchłonie zwolnionych. – Jeżeli chodzi o nasz rynek pracy, to nie widzę problemu z wchłonięciem tak dobrze wyspecjalizowanej kadry, nawet kilkusetosobowej. Wiele firm nadal ma problem z pozyskaniem rąk do pracy. Przyszłość regionu pod względem gospodarczym widzimy pozytywnie – dodaje prezes Koprowski.
Słowa szefa Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w Słupsku mają pokrycie w rzeczywistości. Tylko od początku roku, przy współpracy agencji, realizowanych jest siedem projektów inwestycyjnych na terenie Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/puch





